Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


środa, 15 lipca 2009
Quantic z barbarzyńską mieszanką

Muzycznie globalnie wędrownik, który wyszukuje wszelkich odznak zapomnianych lub też nieodkrytych rytmów, Will Holland wraz z (po części) nową ekipą nagrał swój trzeci album kolumbijskim mieście Cali. Już wiecie, jak smakuje funk oraz ilustracyjno-jazzowe pasaże z Wielkiej Brytanii, Afryki czy USA. To teraz możecie zapoznać się z "Tradition In Transition" - materiałem, który obala raz na zawsze mit np. że jedynie to, co Kolumbia ma do zaoferowania, to kokainę.

okładka albumu

Wybierając ten górzysty kraj Ameryki Południowej, zamiast rodzimej Anglii, Quantic wiedział co robi. Podobnie jak Gilles Peterson, Will jest strasznie głodny i ciekawy nowych brzmień, które do tej pory nie musiały koniecznie dotrzeć do Europy. A więc wykonał on odwrotny ruch i znalazł się w rolniczym mieście Cali ponad dwa lata temu. Atmosferę tego miejsca, a także warunków w których Holland działa i żyje, możecie poczuć oglądając trailer jego najnowszego albumu Tradition In Transition.

Dziesiąty w karierze, za to trzeci nagrany w swoim nieangielskim studio. No i oczywiście pierwszy z nowym zespołem jako Quantic And His Combo Bárbaro. Sam album nie jest niczym szczególnie nowym jeżeli chodzi o dotychczasowe doświadczenia Hollanda. Wspomniałem na samym początku, iż jest to stara / nowa paczka muzyków. W skład tego kwintetu wchodzą także pianista Alfredo Linares, mistrz kongów Freddy Colorado oraz perkusista Malcolm Catto - to oni tworzą wraz z Willem odpowiedzialni byli za pozostałe dwa stricte "latynoskie" longplaye ("Tropidelico", Death of the Revolution). To co łączy te trzy albumy to próba nakreślenia filmowego krajobrazu tej części świata przy pomocy tamtejszych, lokalnych rozwiązań muzycznych.

Jednak ogólnie rzecz biorąc, krążek "Tradition In Transition" jest stylistycznie podobny do "Tropidelico". Dużo tutaj soul-funkowej, tropikalnej żywiołowości, dostępnej tylko u latynoskich muzyków, z krwi i kości. Quantic ze swoimi przyjaciółmi zbudował ten album w taki sposób, że w żaden sposób nie działa on na nerwy. Jest tutaj zarówno solidna dawka południowoamerykańskiego trip hopu (tak, tak - posłuchajcie "Cancao Do Deserto"), kameralnego, lekko nieobrobionego, soulu (Linda Morena) oraz szykownego, nakręconego funku ("Mas Pan", "New Morning").

I to wszystko oczywiście dla wytwórni z Brighton Tru Thoughts, dla której od lat Will nagrywa będąc jej lojalnym producentem. Wszystko to co można było oczekiwać po Hollandzie: barwne, sprężyste kompozycje mocno odwołujące się do bogatych muzycznych korzeni z Brazylii, Peru, Panamy czy Kolumbii. Ten niestrudzony poszukiwacz, promotor nowych brzmień i człowiek orkiestra wykonał swoją robotę w swoim znanym stylu. Gilles Peterson będzie miał co puszczać w radiu.

00:27, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2009
Everlasting diary of Rufige Kru

Sophomore album of jungle project of Clifford "Goldie" Price and Jim "Heist" Muir has happened along yesterday, just a week before the official release. And if I had to choose between the gold-toothed efforts from "Malice in Wonderland" or the stuff from this album, I unquestionably scoop out that second release. Of "Memoirs Of An Afterlife" album is exuded more power and more convincing (mighty) jungle's heritage.

album sleeve

For long-disused moniker, Rufige Kru (which remembers the glory of years in Reinforced Records), was brought to life by Goldie a couple years ago. In spite of fact his first, full-length punch is hardly to christen as a something stunning, Malice in Wonderland was quite fine, decent album without particular highlights, nor broken bushwhacks. OK maybe aside from timelessly lusty "Letting Go" and title's tune, quasi-dubstep crankiness. Similarly, it was in the case of previous albums, and here at Rufige Kru is not shy of a person who wouldn't be obeyed the principal ideas getting over by main architect, Price, as well. Previously, were Rob Playford and, in the meantime (at "Sine Tempus" album) Marc "Technical Inch" Caro, accordingly.

And finally Jim Muir, mostly known as the co-founder Co-Lab Recordings, has joined to those guys. This time, Clifford has been getting on a cooperation with him in development another longplay, "Memoirs Of An Afterlife" (available on 7Digital since yesterday). Thus, it's reasonably important to outline some facts regarding with the format issue, for example. As it was in "Malice in Wonderland", its follow-up plate was released on vinyl, as the EP, as well as, on CD (as an album). I'm taking a glance this enhanced edition, I will focus on it hence. What the most is jumped out on "Memoirs Of An Afterlife" to hook up with, inter alia, enigmatic D-Bridge, who supported this duo at their fierce shenanigans co-forming "Mirror", and either remixed "Something About You" mincing it sharply in his own characteristic bladed jungle manner.

For good measure, ominous, haunting dubstep "Just When You Thought It Was Over", what sounds like Goldie would has resurrected the main theme from dreaded "Temper Temper" track. Generally, "Memoirs Of An Afterlife" album is a more whacker, extremely jungle and wrathful like a wilding. By those factors they managed to capture a colossal gamut of this unusual genre. Metalheadz brand comes back to its sinister form and high, savvy, catchy class.

Nieśmiertelne wspomnienia Rufige Kru

Niespodziewanie tydzień przed oficjalną premierą pojawił się drugi album drum'n'bassowego projektu Clifforda "Goldie" Price'a oraz Jima "Heist" Muira. I jeżeli miałbym wybierać pomiędzy tym, co pokazał złotozębny na "Malice in Wonderland", a co teraz, to zdecydowanie wybrałbym tą drugą pozycję. Z albumu "Memoirs Of An Afterlife" emanuje większa moc i bardziej przekonująca spuścizna jungle.

okładka albumu

Dawno nie używany pseudonim Rufige Kru (pamiętający lata świetności w Reinforced Records) został kilka lat temu przywrócony do życia przez Goldiego. Choć jego pierwsze, długogrające uderzenie trudno nazwać czymś zachwycającym. Malice in Wonderland był w miarę przyjemnym, przystępnym albumem bez niewiadomo jakich rewelacji. No może poza mocarnym "Letting Go" czy tytułowym, quasi-dubstepowym numerem. Podobnie jak to było w przypadku poprzednich albumów, także i przy Rufige Kru nie brakuje "wykonawcy" pomysłów głównego architekta Price'a. Wcześniej był Rob Playford oraz w międzyczasie Marc "Technical Inch" (przy albumie Sine Tempus).

Do tej dwójki dołączył Jim Muir - znany głównie z prowadzenia wytwórni Co-Lab Recordings. I to razem z nim Clifford kontynuował współprace przy tworzeniu "Memoirs Of An Afterlife" (dostępny od wczoraj na 7Digital). Nieco informacji odnośnie formatu wydania, bo to jest dosyć ważne. Podobnie jak to bywało w przypadku "Malice in Wonderland", jego następca został wydany na winylu jako EPka, a w formacie CD jako album. Stąd też skupie się na tej drugiej edycji. To co rzuca sięw oczy na "Memoirs Of An Afterlife" to zaproszenie do współpracy m.in. D-Bridge'a, który wspomógł chłopaków przy dzikich wybrykach "Mirror", jak i zremiksował "Something About You" siekając go ostro we własnym charakterystycznym stylu.

No i na dokładkę złowieszczy, przerażająco dubstepowy "Just When You Thought It Was Over", który brzmi jakby Goldie wstrzesił motyw numeru "Temper Temper". Krążek "Memoirs Of An Afterlife" jest bardziej nieprzewidywalny, bardziej jungle'owy oraz dzikszy, dzięki czemu udało się uchwycić szerokie spectrum tego niezwykłego gatunku. Marka Metalheadz powraca w wysokiej formie.

00:47, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2009
Planet Mu puts forward the jungle reflection

oming under to be the one of the harbingers, somewhat obscure unluckily, jungle scene in the UK (therein the head of a groundbreaking label, Brain Records) - Bizzy B - dusts off his the greatest cuts' stunners from 90s. Does it with the help of Mike Paradinas label, which can't come to terms with sinking into oblivion of hardcore breaks sounds, releasing his newest collection, "Retrospective", instead of.

album cover

He was of assistance in first steps, starting efforts of Technical Itch as well as Peshay. And thanks to him, they have gone as far as Brian Johnson lent a hand on their outsets, and touting their first recordings and EPs. Afterwards they had only over the hump, Marc Caro has sprouted being a major producer - signature for Moving Shadow (accounted for recent Goldie album, "Sine Tempus", either), in turn Paul Pesce - has string of good look, making an auspicious waxes for both Mo Wax and Good Looking Records. But now Planet Mu label has attended to Bizzy B, collecting his dozen issued compositions from the first half of 90s, furthermore adding to two hitherto unreleased tracks.

Thus, plate called "Retrospective" will not be any kind of novel, studio album, though a form of compilation. That doesn't change the fact that it's worth to appreciate these a genuine jigsaw of oldschool jungle sounds. Amongst the whole tracks, two audible Benn's compositions are: wild & woolly, high-strung "Weekend" together with ferocious snares' conduction interrupted and criss-crossed by strikingly screaming rave's rows letting out from "Dubplate Wars". In addition, my attention has been forced by massive, spatial havoc bringing out "Merder Style". It was recorded in Bizzy B's rub shoulders with Peshay, whom the newest album I'm awaiting with immense anticipation. Besides, this tune is itself an excursion to Jamaican-rave roots of this genre, jungle, which still firmly engrossing me, similarly his younger brother, drum'n'bass, too.

A peak and heat of cavalcade of keen, fast snares supported by a volley of rude, harsh, hitting synthetic hoovers' power. It's just a tapestry of a savage, arousing and weird music, being likely an initial child music revolution of rave era. Altogether, if you're a staunch freak of this period, you will not pass this ripe album up, for sure. "Retrospective" is due as early as closest Monday, 13th of July. The snippets of this collection you can check out at Planet Mu website.

Planeta Mu z jungle'ową retrospektywą

Jeden z prekursorów, niestety nieco zapomnianych, sceny jungle w Wielkiej Brytanii (w tym szef przełomowej wytwórni Brain Records) - Bizzy B odświeża swoje największe przeboje z lat 90. Pomaga w tym wytwórnia Mike'a Paradinasa, która nie pozwala zapomnieć o brzmieniach hardcore breaks, wydając jego kolekcję "Retrospective".

okładka albumu

To dzięki jego wysiłkom Technical Itch czy Peshay zaszli tak daleko, ponieważ Brian Johnson pomógł im wystartować, wypromować ich pierwsze nagrania i EPki. Potem mięli oni tylko z górki: Marc Caro stał się na lata wizytówką Moving Shadow (odpowiadał także za ostatni album Goldiego - Sine Tempus), a Paul Pesce miał dobrą passę zarówno w Mo Wax czy Good Looking Records. Teraz Bizzym B zajęła się wytwórnia Planet Mu, która zebrać jego dwanaście kompozycji z pierwszej połowy lat 90. dodając do tego dwa niewydane do tej pory nagrania.

Krążek "Retrospective" nie będzie więc nowym, studyjnym albumem a formą kompilacji. Co nie zmienia faktu, że warto docenić do unikalne oldschoolowe brzmienie jungle'u. Spośród numerów znajdą się dwie głośne kompozycje Benna: nieokrzesany, hiperaktywny "Weekend" oraz oszalały kondukt werbli przecinany przez bezpretensjonalne rave'owy wrzask "Dubplate Wars". Ponadto moją uwagę skupiło masywne, przestrzenne nagranie "Merder Style". Zostało ono nagrane przez Bizzy B we współpracy z Peshay'em, na którego najnowszy album czekam z wielką niecierpliwością. A co do samego nagrania to wielka podróż do jamajsko-rave'owych korzeni gatunku - jungle, który w dalszym ciągu mnie mocno frapuje, podobnie zresztą jak jego młodszy brat - drum'n'bass.

Gorącą kawalkada żywych werbli wraz z salwą szorstkich uderzających syntetycznych hooverów. Po prostu bogactwo dzikiej i dziwnej muzyki będąca bodajże pierwszym dzieckiem muzycznej rewolucji rave'u. Jeżeli więc jesteś zagorzałym fanem tego okresu, nie będziesz mógł przepuścić tego krążka. "Retrospective" pojawi się już w najbliższy poniedziałek - 13 lipca. Próbki nagrań z tej kompilacji możecie posłuchać na stronie internetowej wytwórni Planet Mu.

23:57, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »