Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


środa, 12 sierpnia 2009
The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble hobbles the dragons

Let's try imagine a combination between arcane, psychedelic Lustmord and close-grained, hefty Massive Attack with noir jazz spirits of Bohren & der Club of Gore. It's indeed this Dutch, Bong Ra's collective. After their self-titled album dropped in 2006 for Planet Mu label, The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble has changes a direction, going through Berlin-based Ad Noiseam where their second studio album, "Here Be Dragons", will be released in October.

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble band

This year is under banner of increasing activities by The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. Especially for Ad Noiseam label which was begun in form of issue "Mutations EP". Now it's incoming their sophomore album. Unfortunately, I couldn't stipulate too many facts related to "Here Be Dragons". It's as sure as egg is egg that The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble second full-length effort will be preceded by Here Be Piggies - the special EP being an outcome of liaison of Bong Ra's band with Trent Reznor's group Nine Inch Nails. This issue is still without any details so far, though. It was just a April fool!, which i've stupidly involved ;). What a shame I've not read a post date earlier, thus I've treat it as a fact. A simply oversight.

As this band noticed on their blog, the main sound engineer of "Here Be Dragons" is Patrick Pulsinger, savvy and versatile German musician based in Vienna who's basically associated with nu jazz/ deep house scene. I deeply believe Patrick helps them to stronger enhance new band's concept. Ad Noiseam described that thanks to "Here Be Dragons" album, Bong Ra's group "have now reached maturity as a full band and explore new directions". But time will tell. Currently it's available only one track called "Embers" which you can check out at Ad Noiseam website. In my book, it's likely be a lurking usher for whole "Here Be Dragons". For reminder as well as soothe this wait, I'd like recalling two mystic tunes from "Mutations EP": Shadow, Avian Lung.

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble ujarzmia smoki

Spróbuj sobie wyobrazić mieszankę tajemniczego, psychodelicznego Lustmorda, zwartego, gęstego i ciężkiego brzmienia Massive Attack wraz z mrocznym jazzem promieniującym od Bohren & der Club of Gore. Chodzi oczywiście o holenderski kolektyw Bong Ra. Po tym jak wydali oni swój pierwszy album dla wytwórni Planet Mu sprzed trzech lat, The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble zmieniło wydawcę na rzecz berlińskiej Ad Noiseam, w której pojawi się ich drugi, studyjny album "Here Be Dragons" już w październiku.

ekipa The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble

Ten roki stoi pod znakiem zwiększenia aktywności ze strony The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. W szczególności jeżeli chodzi o ich działalność na rzecz Ad Noiseam, która rozpoczęła się od wydania płyty "Mutations EP". Ale po niej nadchodzi ich drugi album. Niestety nie mogłem ustalić zbyt wielu informacji na temat "Here Be Dragons", co mnie w ogółe nie cieszy. Ale do konkretów - rzeczą pewną jest to, że ten długogrający krążek The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble będzie (lub ma być w założeniach) poprzedzony przez Here Be Piggies - specjalną EPkę będąca owocem współpracy ekipy z bandem Trenta Reznora - Nine Inch Nails. Ale jak do tej pory nie znalazłem żadnych informacji na temat tego wydawnictwa. Jak zauważył Dollmaker - był to żart Prima aprilisowy, na który udało mi się dziecinnie nabrać. Nie przeczytałem po prostu daty dodania tego newsa. Ot cała historia ;).

Natomiast sam zespół podzielił się na swoim blogu, że głównym inżynierem krążka "Here Be Dragons" jest Patrick Pulsinger - doświadczony i wszechstronny niemiecki muzyk, który mieszka na stałe w Wiedniu i przez to jest głównie postrzegany przez brzmienia nu jazz/ deep house. Jestem głęboko przekonany, że Patrick tylko wspomoże owe zespołowe numery uwydatniając ich najlepsze elementy oraz podkreślając to, co w nich najlepsze. Sam wytwórnia Ad Noiseam określiła, że dzięki albumowi "Here Be Dragons" ekipa Bong Ra "uzyskała właśnie taką dojrzałość, na jaką może stać dobrze dopasowany zespół zgłębiający nowe możliwości". Ale czas pokaże. Obecnie jest dostępny tylko jeden numer "Embers", który możecie obadać na stronie internetowej wytwórni Ad Noiseam. Zapowiada się on dla mnie na byciem zbliżającym się odźwiernym otwierającym bramy do "Here Be Dragons".

Ponadto dla przy pomnienia jak i nieco zabicie czasu na czekaniu na ten album, chciałbym przypomnieć wam dwa mroczne kompozycje z "Mutations EP": Shadow i Avian Lung.

19:16, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Komentarze (4) »
niedziela, 09 sierpnia 2009
Anti Pop Consortium alters itself

The truely heiresses of Public Enemy and De La Soul heritage, those top-notch four New Yorkers have a plan to go back their golden period when they had been caught 75 Ark's and Warp's eyes, after reunite last year. That is, an ensuing Anti Pop Consortium album, "Fluorescent Black", which was cranked out for Big Dada. As a one of two longplays for Will Ashon label, it will be released in magic date - 9 September, 2009.

album sleeve

They're phenomenal and the phenomenon as well. Since a day of their sonic appearance, American hip hop movement has set a new course. And now it's approaching an another chapter of this modus operandi. After separate activities (Beans' solo efforts; High Priest along with M.Sayyid as Airborn Audio), Anti Pop Consortium had resumed its a quadruple speech. Thus, "Fluorescent Black" epitomizes brand-new, still quick-witted lines and distinct, advanced arrangements which have been pulling together for few-years of temporary split.

If you are wondering how they will be sounding, bear in mind some facts. Until now, there's available two of seventeen tracks. One of them, "Apparently", you can free download from here. Its cosmic, electro-body languages, plethora of frothing bass. It's wired me up entirely. Another one, "Capricorn One", it's only for listen here. To be frank, I rather like this one - severe, clear beats, wheezy synths and some obsolete, analogue bleeps. Moreover, when I was browsing their Myspace few months ago, I had stumbled upon "Volcano". Though I couldn't find it now, weird...

Even so, I don't have no objections, uttering my great admiration what Anti Pop Consortium want to conceive this time. I'm pondering that "Fluorescent Black" is likely to represent the first-class of cutting edge, insouciant hip hop, doesn't it? I can't await to sample its plucky belly.

Przeistoczenie Anti Pop Consortium

Z prostej linii godni następcy spuścizny Public Enemy czy De La Soul, ta czwórka znakomitych nowojorczyków, którzy po latach znów działają wspólnie od zeszłego roku, ma plan powrotu do swoich złotych lat, kiedy to byli oczkiem w głowie takich wytwórni jak: 75 Ark czy Warp. Mówiąc prościej, kolejny album Anti Pop Consortium album "Fluorescent Black" na horyzoncie - został stworzony na potrzeby Big Dada. Będzie to jeden z dwóch longplayów dla wytwórni Willa Ashona i pojawi się w niezwykłym dniu, bo 9 września 2009 roku (same dziewiątki, choć nie wierze w przesądy).

okładka albumu

Oni są wprost fenomenalni, a zarazem są także fenomenem muzycznym. Od kiedy oni pojawili się na scenie, amerykański hip hop obrał nowy kurs, nową drogę. No i teraz zbliża się ona do nowego rozdziału swojej aktywności. Po latach działalności na własny rachunek (solowe rzeczy Beansa, projekt Higha Priesta i M. Sayyida - Airborn Audio), paczka Anti Pop Consortium postanowiła kontynuować swoją wspólną, poczwórną ekspresję. Dlatego też krążek "Fluorescent Black" w zamierzeniach ma uosabiać nowe, choć w dalszym ciągu sprytne i inteligencje teksty oraz nowoczesne aranżacje, które skumulowały się w nich przez te pięć/ sześć lat rozłąki.

Jeżeli jesteś ciekawy, jak to wszystko będzie wyglądało, jak oni będą brzmieli, to zapamiętaj parę rzeczy. Do tej pory z siedemnastu numerów są dostępne dwie kompozycje. Jedna z nich "Apparently" możesz spokojnie ściągnąć za darmo z sieci z tego miejsca. Jego kosmiczny, electro-ludzki język, pełen bulgoczącego basu. Totalnie mnie on zelektryzował. Z kolei drugi utwór - "Capricorn One" możecie go posłuchać w tym miejscu. Jeżeli mam być szczery, to wole ten właśnie kawałek - surowy, czyste uderzenia, dziwaczne szorujące syntezatorowe linie oraz stare, analogowe errory. Co więcej, przypomniało mi się, że parę miesięcy temu przeglądając ich Myspace natknąłem się na utwór "Volcano", którego obecnie już nie ma. Mimo że ma znaleźć się na longplayu, dziwna sytuacja.

Tak czy inaczej, nie widzę żadnych przeszkód, aby móc powiedzieć, że Anti Pop Consortium bardzo pozytywnie rysuje się w moich oczach i uszach. Myślę że materiał "Fluorescent Black" będzie przedstawiać najwyżej klasy, idmowo uformowany, nonszalancki (pozytywnym tego słowa znaczeniu) hip hop, nieprawdaż? ;) Nie mogę już doczekać się, kiedy będę mógł sprawdzić ten krnąbrny materiał.

18:39, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 sierpnia 2009
Vibert unveils the cranky voices

Well, well. This upfront electronic oddball (only Aphex Twin can live him up) ships to albums' trilogy developed for Planet Mu label. Anyone who doesn't know who he is, and what he has archieved, certainly can't make out what brands such as Mo Wax or Warp Records are. But anyway, Luke Vibert recorded a following longplay, "We Hear You", which will be dropped in next Monday (10 August).

album sleeve

Although he has a seat of honour in circle of idm bigwigs, he has always been a music rolling stone. But he know the ropes. Thus, Vibert's newest album must be a motley, though without signs of a desultoriness. It seems to be like this thanks to samples of "We Hear You" which you can stream/ download from Planet Mu website. Thirteen tracks resound a fricking peculiar combinations of electronic array. Something what you could listen before, as well as the unco otherness.

As you know Luke can't afford to not insert some spatial, oblique dubstep havocs or bouncy electro hip hop elements. Broadly speaking, every tune was filled other sonic consistency. A coarse technoish spin, comic, zany downtempo, acid-nutty banging squelches, chic house, refined 4x4 Kraftwerk-que electro - a veritable, flickering electronic roller coaster. Vibert will never last in one place, oh sorry - tone. His album presages being as strangely compelling as usual.