Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


niedziela, 31 sierpnia 2008
Muzyczny Blog Day 2008

Zapewne wielu (lub też niewielu – chciałbym, by tak nie było) polskich blogerów wie, iż dzisiaj, w ostatni dzień sierpnia przypada Dzień Bloga. Z tej okazji również i ja postanowiłem kultywować tą dobrą tradycję. Wybrałem więc pięć blogów plus dwa dodatkowo w formie wyróżnienia.

Blog Day, czyli Dzień Bloga - 31.08

Nie będe ukrywać tego, że w Polsce profesjonalnych blogów o muzyce jest tyle, co na lekarstwo. Zresztą sam wybór nastręczył mi wiele problemów. Czy umieszczać blogi z punktu widzenia Polski? Czy interesujące w ogólnym rozrachunku? W końcu po głębokim namyśleniu znalazłem odpowiedzi na dwa postawione wyżej pytania ostatecznie wiążąc oba ze sobą. Poniżej podaje blogi, które moim zdaniem są ciekawe i warte zaglądania z punktu widzenia stricte muzycznego. Oczywiście ich kolejność jest czysto przypadkowa:

New Mixes – miejsce z DJskimi miksami oraz zapisami z koncertów godne polecenia dla tych, którzy słuchają zarówno hip hopu, techno, nu jazzu, dubstepu, drum'n'bass'u, rock'a czy też reggae. Istna kopalnia, w tym dźwięki na bieżąco oferowane przez legendarną brytyjską radiostację BBC Radio One.
Filter 27 – blog o elektronicznej muzyce klubowej i nie tylko. Ciekawe wywiady oraz podcasty.
blog Patryka Gałuszki – jego nazwa mówi wszystko o nim samym: "Ekonomia kultury, przemysł kulturalny, rynek muzyczny". Czyli branża muzyczna widziana nieco z boku, od kuchni. W tym dużo o projekcie Creative Commons, którego sam jestem również wielkim zwolennikiem.
7 Kettles – cyfrowe dziecko Łukasza Warna-Wiesłaskiego. Plastyczny design oraz treść na co najmniej dobrym poziomie. Bardzo duży rozstrzał stylistyczny – bardzo odważnie. Nie do ogarnięcia przeze mnie :-). A tak w ogołe to Łuki bierz sie do blogowej roboty po wakacjach. Koniec słodkiego lenistwa :-P.
Netlabel – platforma promocji sceny netlabelowej (czyli "sieciowych" wytwórni) polskiej i zagranicznej prowadzona przez Michała Wolskiego.

Dodatkowo, o czym wspomniałem wcześniej, chciałbym przyznać specjalne wyróżnienie jeszcze dwóm innym:

blog Bartka Chacińskiego – ekspert muzyczny kojarzony z tygodnikiem "Przekrój", który moim zdaniem (obok Rafała Księżyka, Łukasza Kamińskiego i kilku innych) jest dziennikarzem, który reprezentuje gust muzyczny klasy samej w sobie. O tym, o czym pisze po prostu się zna, a nie udaje, że wie, co jest pięć.

blog Wired – czyli taka zakładka do internetowego wydania tego znanego amerykańskiego magazynu, który mówi o muzyce z pewnego dystansu. Nuda więc nikomu nie grozi.

17:18, marcin.nieweglowski , Kawa na ławę
Link Komentarze (9) »
Nowa maszyna Taylor'a

Niemiecki specjalista od dub tech house – Dub Taylor przygotowuje się do wydania swojego kolejnego albumu. Płyta "Humatron" pojawi się nakładem wytwórni Opossum Recordings – już za niecały miesiąc.

okładka albumu

Słowem wyjaśnienia – jest dwóch znanych na świecie artystów ukrywających się pod pseudonimem Dub Taylor. Jeden z nich to zmarły przed kilkunastu laty znany amerykański aktor filmów o Dzikim Zachodzie. Natomiast drugi (ciągle żywy i aktywny na tym świecie) to niemiecki producent eksperymentalnej muzyki tanecznej Alex Krüger. Po pięciu latach od wydania swojego ostatniego albumu Experience nakładem Force Tracks, niemiecki Dub Taylor powraca z grubym i dużym materiałem. Album "Humatron" będzie składać się z trzynastu utworów. W dalszym ciągu fundamentem poszczególnych aranżacji będą stanowiły echa nowoczesnego dubu – charakterystyczny komponent twórczości Dub Taylor'a.

Ale to wszystko, co będzie łączyło nowy czwarty longplay z jego przeszłością usadowioną wokół krążków dla wspomnanej oficyny Force Tracks. Najnowszy materiał Krüger'a będzie o wiele bardziej szerszy i zróżnicowany stylistycznie, aniżeli było to słychać na poprzednich longplay'ach Alex'a. Elementy wyciągnięte z funk'u i soul'u będą przeplatać się z brzmieniem minimal oraz deep house mocno zainfektowanym rytmem wprost z Chicago oraz pradokonaniami szkoły z Detroit. Krążek "Humatron" jest zapowiadany jako "mniej przeznaczony do bycia akustycznym oknem wystawowym, na którym można oglądać rozwój technicznych umiejętności, a bardziej zaproszeniem do podróży poprzez wielopłaszczyznową historię rozwoju globalnej muzyki elektronicznej widzianej oczami Alex'a Krüger'a". Na najnowszym albumie Dub Taylora pojawią się nagrania, które ten Niemiec nagrał razem z Zoëzenia (holenderską wokalistką i producentką) oraz Jeff’em Samuel’em – reprezentantem amerykańskiej sceny muzyki techno.

Premiera płyty "Humatron" została przewidziana na 22 września. Fragmentów najnowszych nagrań Dub Taylora można posłuchać na stronie niemieckiego Wordandsound.

Alex Krüger aka Dub Taylor

Przez wielu Alex Krüger nazywany jest maszyną do robienia fantastycznych produkcji. Ten mieszkaniec Berlina działa na scenie eksperymentalnej muzyki tanecznej od połowy lat 90. Zaczynał on (ukrywając się pod pseudonimem Korsakow) od muzyki deep house. W międzyczasie ewoluowało jego kolejne alter ego Dub Taylor – będące wynikiem jego inspiracji dokonanami Chain Reaction; nowatorskimi doświadczeniami i rozwiązaniami na polu dubu. I tak naprawdę Alex jest najbardziej znany z tegoż właśnie projektu. Związane jest z jego dotychczasowymi trzema głośnymi albumami dla Force Tracks oraz Raum ... Musik, w których pokazał swoje autorskie rozwiązania minimal dubu. Jednakże Krüger czuł w dalszym ciągu producencki niedosyt. W 2004 roku powołuje on swój kolejny solowy projekt – Tingerskin. Pod tym pseudonimem Alex realizuje swoje wizje na styku deep house, electro, minimal oraz amerykańskiego techno. Krüger jest autorem kilkudziesięciu krążków dla takich wytwórni jak: Force Tracks, Morris / Audio, Highgrade Records, Dirt Crew Recordings, Organic Domain oraz Komfort Musik, BCC Music i United States Of Mars.

14:31, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 sierpnia 2008
Ostra jazda Hint'a

Jeżeli z zapartym tchem wyczekujecie na najnowszy album Bugz In The Attic, Domu czy Mark De Clive-Lowe'a, to warto w tym czasie wypełnić lukę na temat producenta o pseudonimie Hint. Jego drugi album "Driven From Distraction" to broken beat, jak się słyszy.

okładka albumu

A kto to do cholery ten jak mu tam, Hint? Zapewne wiele osób zadało sobie to pytanie. Przecież ze sceną broken beat jest, jak z osiedlem – wszyscy sie na niej dobrze znają, bo jest stosunkowo mała. Zresztą kto z Was wymieni więcej aniżeli dziesięc projektów związanych ze sceną broken beat / nu soul? Mało kto, wliczając w to mnie oczywiście. Cóż lub któż za tym cieniem tudzież aluzją (tłumaczenie słowa "hint") kryję się? Nazywa się Jonathan James. Jeden z wielu podobnych do kolesi z Angli, który ma dosyć (uwaga! – ironia ;-)) nudny żywot – jest po prostu DJem i producentem. Do tej pory dał się on poznać głównie jako producent downtempo. W 2003 roku Hint zadebiutował albumem Portakabin Fever w łonie wytwórni Hombre, której z kolei materiał dystrybuuje Ninja Tune. Szczerzę nie było to nic szczególnego, ale nie zatrzymujmy się na jego przeszłości. Bo jak pokazuje barwne, rodzime życie społeczno-politycznie – przeszłość umie niszczyć aniżeli budować ;-).

Jonathan dał sobie na kilka lat spokój z produkowaniem. Wielu uzasadniało tą absencję głównie jego podróżami i licznymi występami na całym świecie. A niech mu tam będzie. Jednak ci, co spodziewali się po jego come back powtórki spod znaku Lemon Jelly czy Funki Porcini, to nie mają co tutaj czego tak naprawdę szukać. James obrócił się o 180 stopni. Bardziej dosadnie, bezpośrednio i wyraźnie – upadł na głowę. To znaczy tak naprawdę na nogi, ponieważ Driven From Distraction, to rozgrzany do czerwności taneczny longplay. A klubowy miód broken beatu gęsto i głośno leje się od samego początku. Choć nie jest on taki typowy, o czym świadczy zawartość krążka. Jego typologia jest rozciągnięcia tak szeroko, jakby był z plasteliny. Wystarczy skonfrontować ze sobą napełniony mocą tech disco "Snake Patrol" (z gitarą Gavin'a Stenhouse'a) z quasigarage'owymi mashupami "At The Dance" i "Scrawny's Beat". Funkujący na latynosko house przeistaczający się z minuty na minutę w coraz bardziej w bombowy broken beat w "Got A Pulse" i neotribalowy "The Mist Lifts" versus rozpływający się soul u bram "Keep Your Shirt On" czy "Afro Love Forest". Istna pychotka. Ogólnie jest odjazd na totalnie pojechanym biegu. Wszystko grzmota i buczy, że aż miło. A jednak na "Driven From Distraction" znalazło się nieco miejsca dla downtempo. O wiele oryginalszego niż miało to miejsce na "Portakabin Fever". Sielskie wojaże "Mutes And Drops", dancehall z jazzową przybudówką w "Muddles Morning" czy rozkletowany r'n'b na basach z dżungli "I, Silverfish" – nieco poprawiają wcześniejsze dokonania Jonathan'a na tym polu sprzed pięciu lat. Warto co nieco powiedzieć o samym wydawcy albumu Hint'a. Nie od dzisiaj jest wiadome to, że oficyna Tru Thoughts nie boi się wydawać nowych interpretacji nawet tak niżowych dźwięków, jakimi są broken beat. Zresztą sama wytwórnia z Brighton nie ma pod tym względem zbyt szerokiego zaplecza producenckiego. No może prócz Unforscene, TM Juke czy niektórych kompozycji Jon'a Kennedy'iego – wszystko z ostatnich trzech, czterech lat.

Wracając jeszcze do krążka "Driven From Distraction", nie można także zapomnieć o wokalnych featuringach z: Laurą Vane (ona to naprawdę się napracowała), Kinny (połowa duetu Kinny & Horne – oczywiście z rodziny Tru Thoughts) oraz rapery Rup i Rizzle. Drugi z wymienionych ulicznych nawijaczy ma dopiero sześcnaście lat (!!!) i jego udział "Muddles Morning" był jego debiutem. No i dał on czadu. Mam więc wielką nadzieje, że drugi album Jonathan'a James'a będzie dopiero początkiem wysypu brokenbeatowych albumów w tym roku. A samego Hint'a prosze o więcej takich longplayów w przyszłości. A naprawdę warto zaznajomić się z tymi rarytasowymi brzmieniami. Dźwiękami broken beat, które są tak dostępne jak house, wyrafinowane i wyrachowane niczym soul oraz energiczne i żywotne na podobieństwo starego, dobrego funky breakbeatu. Album "Driven From Distraction" to (obok Perfect Timing Recloose'a) największe zaskoczenie końca tego lata. I tym samym koronny dowód na to, jak pięknie brzmi wymysł ulic Londynu. Bo przecież tam – w Wielkiej Brytanii narodziły się jungle, drum'n'bass, acid jazz, big beat, breakbeat, dubstep no i ... oczywiście broken beat.

21:24, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
Zimne zwiastuny Emancipator'a

Oto do stajni, zarezerwowanej do tej pory dla weteranów instrumentalnych podkładów, japońskiej Hyde Out Recordings dołączył niespełna dwudziestoletni debiutant – uczeń koledżu z Kanady. Jego album "Soon It Will Be Cold Enough" może nie jest sam w sobie czymś odkrywczym. Lecz wychodzi poza hiphopowe pojmowanie downtempo, oferując mało spotykane aranżacje.

okładka albumu

W istocie ten album jest najlepszą rzeczą, jaką stworzyłem z przeciągu ostatnich trzech lat. Sześćdziesiąt pięc minut niebezpiecznych, epickich leśnych uderzeń – tak pisał na swoim Myspace Emancipator w grudniu 2006 roku. Ot jeden z wielu producentów, którzy starają się wydawać swoje rzeczy i tym samym zaistnieć w sieci. O nim samym za wiele nie jest wiadomo. Wiadomo tyle, iż nazywa się Douglas Appling. Jest on na biężaco pod względem fal płynącej zarówno z europejskiej i amerykańskiej sceny downtempo, jak i eksperymentalnej elektroniki oraz niezależnego rocka. Wydany wpierw stricte digitalnie materiał "Soon It Will Be Cold Enough", został dostrzeżony przez samego Nujabes'a – chyba największego (obok DJ Krush'a) weterana japońskiej sceny hip hop.

Wersja "Soon It Will Be Cold Enough", która pojawiła się sumptem japońskiej oficyny Hyde Out Recordings, liczy dwanaście z pierwotnie czternastu nagrań. Z racji tego, iż posiadam całościowy materiał debiutu Douglas'a, wspomnę także o dwóch utworach ostatecznie pominiętych przez wytwórnię Jun Seba. Zawartość albumu Appling'a jest tak wieloznaczna, jak wieloznaczny jest pseudonim tego kanadyjskiego producenta, który można rozkładać na wiele sposobów oraz czynników. Niektórzy przyrównują album "Soon It Will Be Cold Enough" Emancipator'a do dokonań samego Nujabes'a. Trochę za wcześnie i na wyrost. Po pierwsze Douglas nie samymi hiphopowymi uderzeniami żyje. Po drugie album Appling jest równie akustyczny jak i eksperymentalny. Zmysłowe pociągnięcia partiami smyczkowymi ("Lionheart", "Anthem") (dzięki Cindy Kao), jak u Saltillo. Rozmarzone, nieobecne rockowe plamy – już własnego autorstwa. Pordzewiałe nieco od przełamujących kompozycje drill'n'bassowych zrywów ("First Snow", "Eve") niczym u Fractional'a czy Dirty Elegance. Na bazie takiego kontrastu Douglas skonstruował krążek "Soon It Will Be Cold Enough". Nie towarzyszą temu żadne aranżacyjne zaburzenia. Jak coś miało charakterystycznie zabrzmieć, to tak jest w istocie. Dlatego nie brakuje na tym longplay'u zarówno bardziej, jak mniej wyrazistych utworów. Z grona wyróżnia się quasi-r'n'b'owy, tytułowy "Soon It Will Be Cold Enough to Build Fires" oraz orkiestrowy trip hop na lekkim kwasie "Good Knight". Ale prawdziwa niespodzianka dopiero czeka na zamknięciu samego krążka. Jest nim "The Darkest Evening of the Year", którego surowe, zapuszczone impulsy syntetycznych padów przypominają fataliczną wersję nagrania "Eutow" duetu Autechre. Wspomniałem wcześniej, iż powiem trochę na temat dwóch numerów odrzuconych we wstępnej fazie przez wytwórnię Hyde Out Recordings. A wielka Szkoda, że tak się stało. Bo zarówno w "Father King" oraz "Maps" Douglas pokazuje swoje prawdziwe oblicze – oblicze multiinstrumentalisty. A te rozgrzewające rockowe smaczki proszą o natychmiastowe rozwinięcie.

Appling zarejestrował ten album sam. No prawie sam, bo trzeba jeszcze wspomnieć o wokalizach Thao Nguyen oraz wspamiałych skrzypcach Cindy Kao. Ale reszta została nagrana już tylko przez samego Douglas'a. Szczególnie piszę "nagrana", a nie "stworzona", bo Emancipator nie korzystał z sampli. Partie gitarowe oraz klawiszowe powstawały na odpowiednich instrumentach, a podkłady zostały wygenerowane. Chwilami krążek "Soon It Will Be Cold Enough" brzmi subtelnie i kojąco, a czasami lekko i powabnie. Trip hopu się tutaj nie uświadczy, no chyba w postaci trzecioplanowych dodatkach. Trudno więc uwierzyć w to, że tak młody człowiek, bez producenckiego posagu (doświadczenia i dokonań) nagrał taki album. Fanom RJD2 czy Bonobo przypadnie on do gustu.

14:54, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 sierpnia 2008
Beztroskie konsumowanie u Gripper'a

Weteran brytyjskiej sceny downtempo – Graham Newby znany szerzej jako Gripper, po wielu, wielu latach stworzył swój debiutancki album. Krążek "A Life Of Consummate Ease" pojawi się prawdopodobnie we wrześniu nakładem wytwórni Atic Records.

okładka albumu

Chodziły słuchy, że ogarnięcie tematu tego longplaya Grahamowi zajęło sporo czasu. Fakt faktem działa on na tej scenie od ponad dwudziestu lat i prócz licznych EPek, Newby nie może pochwalić się niczym więcej jako producent. Żadnym długogrającym przedsiewzięciem. Postanowił on to wszystko nadrobić na przełomie 2007 i 2008 roku.

Możecie spodziewać się fuzji składającej się z folku, blues'a, jazz'u, latynoskich brzmień oraz funk'u. Żaden z elementów nie będzie zbytnio eksponowany, a zarazem nie zabraknie nieco odejścia od sztywnych formuł stylistycznych – przekonuje Gripper.

Album "A Life Of Consummate Ease" będzie więc odbiciem namiętności, jaką Graham obdarza spektrum czarnej muzyki. Wśród tego zestawu piętnastu kompozycji nie zabraknie roztańczonego jazzfunku, ilustracyjnych ekspozytur, jazzowo-hiphopowych afiliacji oraz romansującego deep house'u. Znajdzie również co nieco dla fanów rozwięzłego nujazzu spod znaku Jon'a Kennedy'ego oraz Fatboy'a Slim'a z pamiętnych, złotych lat 90. – czyli big beatu na całego. Przy nagrywaniu tego krążka, Gripper'a wspomógł wokalny duet: amerykańska piosenkarka Niko (niegdyś blisko związana z Grand Central Records) oraz raper Kwasi.

Pierwszy album Graham'a równie długo powstawał, jak i nie miał szczęścia do swojej premiery. Data pojawienia się krążka "A Life Of Consummate Ease" kilkukrotnie ulegała zmianie. Miejmy więc nadzieję, iż ten debiutancki album Newby'iego wreszcie ujrzy światło dzienne we wrześniu. Cztery nagrania z tego longplay'a Gripper umieścił na swoim Myspace.

Graham Newby aka Gripper

Od najmłodszych lat Graham Newby był aktywnie związany z muzyką. Najpierw występując w kilku lokalnych punkowych kapelach. A później zafascynowany soul'em, funk'iem i electro oraz brzmieniem z Nowego Jorku. Graham zaczynał jako DJ pod koniec lat 80. Zaliczył on prawdopodobnie najbardziej znane miejscówki usytuowane na Ibizie, Miami, Egipcie czy Londynie. Jako producent ma na swoim końcie EPki dla: Grand Central Records, Fat City oraz Offworld Sound i Upskirt Records. Graham dorobił się także kilku znaczących remiksów dla: KRS One, Mobb Deep czy Shaun Ryder. Kiedy Andy Turner (znany szerzej jako Aim – twórca m.in. albumu Cold Water Music) powołał w 2005 roku wytwórnię Atic Records, Graham Newby stał się jej nierozłączną częścią.

18:44, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9