Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


środa, 31 grudnia 2008
Commix kompilacyjnie

Photek, D-Bridge, Rufige Crew, Calibre, Logistics i Jonny L w jednym miejscu, to znaczy na jednej płycie? Tak będzie w przypadku najnowszej odsłony "Fabriclive" - cyklu autorskich składanek wydawanych przez londyńską wytwórnię Fabric. Odpowiedzialnymi za zawartość "Fabriclive 44" będzie angielski duet Commix.

okładka kompilacji - źródło: kampanelas.wordpress.com

Oto na 77a Charterhouse Street po kilku miesiącach (tyle minęło od kompilacji Fabriclive 40 ekipy Noisia) ponownie zawita drum'n'bass. Tym razem wprost z uniwersyteckiego Cambridge, skąd pochodzą George Levings i Guy Breweri, czyli duet Commix. Ale to nie jedyne persony kojarzone z tym jednym z najbardziej studenckich angielskich meścin jeżeli chodzi o scenę drum'n'bass. To także stamtąd pochodzą bracia Gresham: Nu:Tone i Logistics. Ta czwórka Anglików doskonale się zna ze sceny, o czym świadczy wspólny, "lokalny" projekt o nazwie The Cambridge Four.

duet Commix

W swoim wczesnej fazie rozwoju duet Levings-Breweri był znany z twórczości dla wytwórni Good Looking. Od kilku lat chłopaki z Commix utożsamiani są z wytwórnią Goldie'go - Metalheadz, dla której stworzyli w zeszłym roku longplay Call To Mind. Niesztampowość i niecodzienne ujęcie drum'n'bassu na tym albumie, będzie miało również przełożenie na to, co zaprezentują oni na "Fabriclive 44". Nie obędzie się więc bez wpływu eksperymentalnej spuścizny, która w przypadku George'a i Guy'a jest w głównej mierze wynikiem wielkiego rozczarowania współczesną sceną muzyki drum'n'bass. Czyżby powrót do złotych lat połamanych rytmów sprzed kilku lat? W przypadku duetu Commix na to się zanosi. Ich otwartość na inne brzmiena (przyznają się do fascynacji house'em i techno) starają się zaimplementować drum'n'bass nadając jej nieco posmaku niekonwencjonalności. Nietypowości - awangardy, której od dawna brakuje w tej muzyce zjadanej coraz bardziej jednowymiarowe aranżacje. Patrząc na listę nagrań "Fabriclive 44", odniosłem wrażenie, iż wreszcie usłyszę coś naprawdę świeżego i oryginalnego. I tak naprawdę będzie w przypadku zawartości tej składanki. Nastrojowy i mistyczny jungle od D-Bridge'a. Szamańskie tajemnice uderzeń Logistics'a. Mroczne i technoidalne cięcia Commix'a. Soul zaklęty w syntetycznym ciele u Calibre'a. Urokliwe i glitchowe eskapady wgłąb jungle od samego Jonny'ego L. Dubowo-downtempowe mariaże duetu Instra:mental. No i wreszcie - panie i panowie - come back mistrza samurajskiego cięcia - Photka! Wielki powrót Rupert'a Parkes'a do dorodnej i niezwykłe unikalnej twórczości z jego dwóch pierwszych albumów.

O astmosferze i drum'n'bass'owym duchu duetu Commix będzie można przekonać się w lutym. Wtedy właśnie pojawi się wspomniana przeze mnie kompilacja "Fabriclive 44". Zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń sceny drum'n'bass w nadchodzącym 2009 roku.

12:42, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008
Wytrawne albumy roku 2008

Przyszedł koniec tego roku. Czas stworzenia bilansu i oceny tego, co działo się w mijającym roku. A sporo wydarzyło się. No może poza awangardową sceną rocka. W dużej części kapel rozpleniła się niestety zaraźliwa choroba. Jej głównymi objawami było to, iż zespoły, podpinając się pod brzmienie post rock, tak naprawdę prezentowały większą czy mniejszą kalkę standardowego i oklepanego instrumentalnego grania. To przeważyło o tym, że w moim muzycznym remanencie półka z tymi brzmieniami jest niezbyt mocno reprezentowana.

the best of 2008

Będzie to mój pierwszy taki zestaw, moim zdaniem najlepszych płyt w swoim nurcie AD 2008. Zestaw wyłącznie studyjnych albumów w gwoli ścisłości. Żadnych kompilacji czy składanek w formie miksu. Pełnoprawny materiał, który krwią i potem okupił dany producent. Większość z nich możecie kojarzyć z tego, że pojawiły się wcześniej na moim blogu. Choć znalazło się kilka rodzynków, o których nie zdążyłem wspomnieć, co zrobię zapewne w niedługim czasie. I tylko przy nich znajdziecie krótkie komentarze, czemu akurat te albumy się znalazły w tym podsumowaniu. W przypadku reszty - zapraszam do odpowiednich linków: recenzji lub zapowiedzi płytowych.

I na koniec kwestia terminologii. Tak jak to było w przypadku świątecznego zestawu, także i w tym wypadku zastosowałem nieco elastyczność poszczególnych nurtów. Nowoczesny jazz oraz współczesny soul wrzuciłem do półki z jazzem. Wszelkie uliczne odznaki lub/ i społecznego buntu, który przeważał na danym longplayu, przekonały mnie do tego, aby umieścić ową pozycje z hiphopowymi albumami. A wszelka dominacja filmowo-ilustracyjnych, dramatycznych elementów - do kategorii z muzyką neoklasyczną i filmową. Nie obyło się także bez polskich akcentów. Prawie w każdej grupie (prócz hip hopu) można odnaleźć rodzimy akcent - dodatkowo zaznaczone wytłuszczeniem tytułu lonngplay'a. Kolejność albumów - w pełni przypadkowa.

Edit: W dziale z muzyką jazzową zapomniałem dodać arcyważnego, rodzimego wydawnictwa autorstwa Henryka Debicha. Taki mały update ;) z mojej strony. 

Elektronika:
The Doomsday Clock - Mark Hawkins
Alphabetically Divided Highway - Kino Oko (nota bene najlepiej sprzedająca się płyta w okresie 10 sierpień – 10 wrzesień na łamach internetowego sklepu psyshop.com);
Make & Do - Merka
Experiments In Violent Light - Flykkiller
Ex-Aquarium - Kelpe
Stars Of Zoo - Catz N'Dogz - czyli alter ego duetu 3 Channels;
Gindofask - Octogen
Evolution Of Funk - Opus 1&2 - Headphonics
Bless You - Lulu Rouge
Tertiary Noise - Tipper
From Other Spaces - Goasia
In Other Words - Ian Pooley
The Digital Space Race - Derek Carr
Third - Portishead
Wandering In Urban Fog - Lukeing Forward
Emergence - Trifonic
(update) Clarion Call - The Third Man - jeżeli małe jest piękne, to klasyczne jest boskie; album inspirowany spuścizną Detroit - podobnie jak to było w przypadku Octogen'a i Derek'a Carr'a;
Hot Cakes Ready Mix Vol 1 - DJ Defkline & Red Polo Presents - podsumowanie wspólnej kilkuletniej pracy dwóch gigantów sceny breakbeat Red Polo (Ed Solo) i DJ Defkline (DJ Dee Kline) dla Hot Cakes;
(update) In Search Of Hope - Kaidi Tatham

Hip Hop:
The Renaissance - Q-Tip
The Outside - Eliot Lipp
Audacity - Ugly Duckling
Ragga Twins Step Out - The Ragga Twins
L.A. - Flying Lotus
Kings Of Rock - Soulsavers Soundsystem & DJ Format
The Takeover - The Puppetmastaz
Rising Down - The Roots
The Softer Diagram -  2tall
Punkara - Asian Dub Foundation
Out My Window - Koushik
Lemurian - Lone
My Last And Best Album  - Braintax

Jazz:
Maupka Comes Home - Envee & Natu
Fade - Tim Collins
Dolores - Bohren & Der Club Of Gore
Crazy: The Music Of Willie Nelson - Thomas Marriott
The Dreamer - Jose James - amerykańska soulowa perełka odkryta w tym roku przez Gilles'a Peterson'a;
Driven From Distraction - Hint
A Next Set A Rockers - 2000Black
Manifesto - The Souljazz Orchestra
Kaleidoscope - Lars Hornrveth
The Door - Mathias Eick
Collected Works - Valerio Cosi
Jim -  Jamie Lidell
The Land Of Freedom - Quasimode                                                                                                              (update) Unaffected Thought Flow (pol / eng) - Contemporary Noise Sextet
Away With Melancholy - The Natural Yogurt Band                                                                                                                                String Beat - Henryk Debich                                                                                                                          

Rock:
The Metamorphic Project - The Seven Mile Journey
Hammerstrike - Lotus
Kyte - Kyte
Luminarium - Tape
Memory Drawings - The Drift
The Amorphous Androgynous - The Peppermint Tree and The Seeds Of Superconsciousness - eksperymentalny rock jednej z głów stojących za projektem The Future Sound Of London;
The Hawk Is Howling - Mogwai
Empty Bottles And The Dolphins - Tempfolder
O Soundtrack My Heart - Pivot

Filmowa & neoklasyczna:
Treny - Jacaszek
Bersarin Quartett - Bersarin Quartett
Laibachkunstderfuge - Laibach
24 Postcards In Full Colour - Max Richter
dyanMU - Enrico Coniglio
The Passion Of Joan Of Arc - In The Nursery
The Black Book Of Capitalism - Sylvain Chauveau - reedycja albumu sprzed 8 lat - klasyczny materiał neoklasyki;
Summer Feelings - Tomek Bednarczyk
My Downfall - Venetian Snares
Night Falls - Hecq
The Versailles Sessions - Murcof
(update) Re-Vision - Nils Petter Molvaer - ambientowo-jazzowe, eksperymentalno-filmowe cudo;
(update) Tabarly - Yann Tiersen - dramatyczna ścieżka filmowa do przejmującego filmu francuskiego kompozytora;

10:34, marcin.nieweglowski , Kawa na ławę
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Nad inteligentna maszyna Harmonic 313

Człowiek współodpowiedzialny za brzmienie takich projektów jak Global Communication czy Jedi Knights - Mark Pritchard oficjalnie zadebiutuje za kilka tygodni w wytwórni Warp. Pojawi się on tam wraz ze swoim albumem "When Machines Exceed Human Intelligence" jako Harmonic 313. Szykujcie się na odyseję po wypasionym, ultranowoczesnym hip hopie mocno zakorzenionym w brzmieniu rodem z Detroit.

okładka albumu

Człowiek o tak wielu artystycznych twarzach, że można się w tych aliasach nieźle zagubić. Mark zaczynał karierę muzyczną razem z Richard'em D. James'em oraz Tom'em Middleton'em. I to z tym drugim Pritchard stworzył najbardziej znane projekty (ambientowy Global Communication i electro-breakbeatowy Jedi Knights z klasykiem
Dance Of The Naughty Knights). Kilkanaście lat pracy to także pełno solowych doświadczeń nabytych przez Mark'a. Ten mieszkający od kilku dobrych lat w Sydney Brytyjczyk dał się poznać jako producent ambient techno i idm (Link), muzyki house (N.Y. Connection), downtempo (Troubleman), a nawet rytmów drum'n'bass (Use Of Weapons). Jednak ostatnimi czasy skoncentrował się on na rozwijaniu brzmienia projektu Harmonic 33. Tworzony razem z Dave'm Brinkworth'em duet przeczesuje meandry eksperymentalnej elektroniki oraz pozaziemskiego easy listeningu. Efektem tych prac był, wydany trzy lata temu przez brytyjską wytwórnię Warp, album "Music For Film, Television & Radio Volume 1".

Mark Pritchard aka Harmonic 313

Tym razem Pritchard powraca na łono ten awangardowej wytwórni z Londynu w solowym, prekursorskim obliczu. Jest nim projekt Harmonic 313, o którym sam zainteresowany pisze na swoim blogu jako o:

- (...) hiphopowej miksturze, czerpanej z dokonań J Dilla, Dabrye, Rustie, Flying Lotus (...) i nieco nietuzinkowej, złotej ery hip hopu; (...) dubstepu (...); elementów brzmienia jungle i drum'n'bass z lat 90.; dancehall'u z przełomu lat 80. i 90. oraz techno z Detroit i acid z tego samego okresu.

Producencka substancja o niestandardowym składzie. W takim artystycznym duchu został również stworzony album "When Machines Exceed Human Intelligence". Warto dodać, że zarówno tytuł krążka jak i pseudonim Marka bezpośrednio nawiązuje do stolicy stanu Michigan. Na przykład cyfra 313 to tak naprawdę numer kierunkowy do Detroit. Chociaż w wykonaniu zawartość debiutanckiego, solowego longplay'a Pritchard ma być, jak to wyraził Music Week, "opinią na temat brytyjskiej sceny muzyki miejskiej". Ponadto nie zabraknie nawiązań do opraw muzycznych najbardziej znanych filmów science-fiction, acid house'u oraz technicznej sukcesji Madlib'a. Wszystko w piętnastu częściach przypominających nieco skrzyżowanie się dróg Model'a 500, Lone'a i Burial'a oraz The Black Dog. "Cyclotron" brzmi tak, jakby "Flat Beat" został stworzony na początku XXI wieku w południowych dzielnicach Londynu. Na "When Machines Exceed Human Intelligence" nie zabraknie także ulicznej nawijki. Na albumie pojawią się raperzy Detroit, którzy aktywnie współpracowali z J Dilla: Phat Kat (formacja 1st Down) i Elzhi (ekipa Slum Village). Oprócz tego w tworzeniu soul'owego "Falling Away" brał udział wokalista Steve Spacek, z którym Mark współpracował przy zeszłorocznej EPki "Turn In On" dla niemieckiego Sonar Kollektiv.

Album Harmonic 313 "When Machines Exceed Human Intelligence" pojawi się 3 lutego. Z kilkoma nagraniami z tego krążka można zapoznać się na Myspace Mark'a. Dwie inne kompozycje (Word Problems, Call To Arms) można znaleźć również na YouTube. Natomiast na stronie internetowej Pritchard'a można wygrać nigdzie nie wydany wcześniej numer tego brytyjskiego producenta.

14:03, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2008
Bełkotliwy Stereo MC's

Legendarna, południowolondyńska formacja Stereo MC's po trzyletniej przerwie dochodzi ponownie do głosu. Album "Double Bubble" jest doskonałym przykładem "syndromu The Chemical Brothers" - zatracenie klasy - stylu poprzez zbytnie otwarcie się na mainstream. Sorry panie i panowie, ale nie kupuję tej techno-pop-owej, muzycznej bujdy i trajkotu.

okładka albumu

Niegdyś ekipa Rob'a Birch'a była porównywana do amerykańskich Public Enemy i The Beastie Boys. Było to jednak szmat czasu temu, na przełomie lat 80. i 90. W tym okresie zespół Stereo MC's był wprost i fenomenalnie zabójczy. Ich pierwsze trzy albumy: "33-45-78" (posłuchajcie numerów: What Is Soul? i On 33) oraz Supernatural (obadajcie nagranie: Lost In Music) i Connected (zapoznajcie się z nietuzinkowym klimatem Connected i Creation) stoją w moim osobistym, klasycznym "Hall Of Fame" brytyjskiego hip hopu, obok m.in. dokonań The Wiseguys czy Braintax'a. Ale jak wiadomo historia współczesnych brzmień w Wielkiej Brytanii nieco inaczej przebiegała aniżeli w USA. Bym rzekł - inna bajka. Duży wpływ na powiązania pomiędzy brytyjskim hip hop'em, trip hop'em, a breakbeatem miała rewolucja rave'u oraz początek epoki acid house'u. Dotknęło to także samych Stereo MC's. O ile wtedy była to rzecz naturalna, o tyle brzmienie zespołu Rob'a Birch'a AD 2008 sugeruje, iż zmiany poszły w nie tą stronę, co trzeba.

Muszę przyznać rację Kaśce, że przez ostatnie kilka lat Brytyjczycy z Stereo MC's nie zaskakiwali. A wręcz dawali ciała tworząc poprawne i zbytnio nie różniące się acid jazzowe kompozycje na użytek popowej publiczności. Spektakle pod tytułem "odcinanie kuponów", czyli mówiąc dosadnie - odwalanie chałtury. Zaryzykuje wręcz twierdzenie, że gdyby ich czwarty longplay "Deep Down & Dirty" nie pojawił się po długiej, wręcz dziesięcioletniej przerwie (a np. po dwóch, trzech latach po genialnym "Connected"), to zapewne nikt by nie pamiętał tego longplay'a. Ale Stereo MC's dobrnęli do szóstego, długogrającego krążka. Słuchając Double Bubble przypomina mi się ostatni album Junkie XL Booming Back At Ya. O ile na płycie tego Holendra nie pozostawiłem suchej nitki, o tyle podobnie nie postąpie z stosunku do najświeższych dokonań Stereo MC's. Nie znaczy to wcale, iż będzie miło. Raczej nie. Pierwsze co rzuca się w uszy, to fakt bardzo usyntetycznienia kompozycji. Tym samym zdają się one być bardziej napompowane elektryzującym rytmem. Na początku może zdawać się, że jest ok. Wstępny, rozkręcający album "Double Bubble" - rozrywkowy "Get On It" (z nieco karaibskimi wstawkami) stara się nastawić mnie pozytywnie do reszty nagrań. Niestety styczność z kolejnymi nagraniami przynosi tylko rozczarowanie. Pseudobreakbeatowe podkłady mnie odrazu odrzucają. Do tego pełno świszczących i kiczowatych gadżetów, które jeszcze bardziej zniechęcają mnie do posłuchania "Double Bubble" do samego końca. Jedynymi światełkami nadzei na tym albumie są: odrzutowy "Gringo (Ragged & Ruthless)" (choć sto razy lepiej klimat oddaje jego klip) oraz funkowy i latynoski Soul Girl. I na tym tak naprawdę kończy się moja styczność z szóstym albumem zespołu Rob'a Birch'a.

Po latach poważnie wymiękli pod względem brzmienia. Utracili oni świeżość i tym samym charyzmę. Zmiany poszły w ślepą uliczkę. Zapowiadane nowoczesne beaty ukazały się płaskimi, electro-plastikowymi klonami, którego tylko udają (i to beznadziejnie słabo) sedno breakbeatu. Taneczność jest, ale powtarzana w bardzo podobny sposób kilkanaście razy. Tym razem nie wyczuwam u Stereo MC's ich unikalnego i ikonicznego czadu. Wyłącznie elektroniczną, popową miazgę. Mierność panie i panowie, mierność.

19:33, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 grudnia 2008
Bednarczyk maluje niebo

Błyskotliwy, młody producent wątłych elektro-akustycznych tkanin - Tomasz Bednarczyk przygotowuje się do premiery swojego drugiego albumu. Podobnie jak poprzednie wydawnictwo tego wrocławskiego muzyka, "Painting Sky Together" pojawi się nakładem australijskiej wytwórni Room40. I to już w styczniu przyszłego roku.

okładka albumu

Jest takich dwóch ze stolicy Dolnego Śląska o międzynarodowej renomie. Starszy i młodszy. Każdy z nich obdarzony specyficznymi i niepowtarzalnymi muzycznymi umiejętnościami. Pierwszy z nich to doświadczony i sprawdzony w aranżacyjnych bojach Dawid Szczęsny. Natomiast drugi to wschodzący kreator - animator beztroskich, opatrzonych delikatnością łabędzia, sonicznych konstelacji - Tomasz Bednarczyk. Debiutancki album tego studenta pedagogiki Summer Feelings zauroczył wielu (mnie również) swoją siecią łamliwych, wrażliwych i lekko zagubionych w ascetycznym szumie zapisów środowiska mikrodźwięków. Niektórzy pokusili się również o powiązanie go z artystyczną filozofią Brian'a Eno, William'a Basinskiego lub też Harold'a Budd'a.

Tomasz Bednarczyk - fot. Agata Badowska

Nadchodzi kontynuacja tego dzieła - "Painting Sky Together". Wznowienie melancholijnych, abstrakcyjnych impresji. Delikatnych scenerii stworzonych, jakby z reżyserskim wyprzedzeniem faktów dokonanych. Dziewięć nagrań Tomasz tworzył przez okres czterech, zimo-wiosennych miesięcy. Ponownie dużą rolę w kompozycjach tego wrocławskiego artysty będzie odgrywać field recording, czyli dźwiękowe kody zarejestrowane przez Bednarczyka z otaczającego do środowiska. Chociaż nie był on sam w formowaniu zawartości "Painting Sky Together". W ukonstytuowaniu konturów lewitującej aranżacji "Agata's Film" pomogła Tomkowi Agata Badowska. Natomiast elektryczne tony fortepianu Mai Chmurkowskiej złożyły się na blaszano-szklane reperkusje "Freckled Cheeks". Bednarczyk poszukuje istotę akustycznych dźwięków w odgłosach wielopłaszczyznowego, zróżnicowanego otoczenia pełnego szmerów i trzasków. Najlepiej drugi album Tomka zapowiada Lawrence English - szef wytwórni Room40: (...)

    - To jest album, który jest zarówno kruchy i delikatny, ale koniec końców w przeważającej części pokryty czułością oraz wystawnością. Wyraz błogiej ciszy - słuchajcie tego z uwagą.


Album "Painting Sky Together" będzie jednym z dwóch Tomka, które są przewidziane na rok 2009. Najnowszy materiał Bednarczyka zwiastują dwa elementy: wideo oraz promocyjny plik mp3. Ale już teraz można zapoznać się z zawartością "Painting Sky Together" na profilu Last.fm Tomka.

20:45, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8