Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


piątek, 30 listopada 2007
Północna folktronika pod innym kątem

Po świetnym debiucie w 2004 roku albumem "Country Falls" oraz kontynuowanie tego poziomu na "Ghost Is Not Real", ekipa fińskiego multiinstrumentalisty Marko Nyberga zaplanowała postawić kropkę nad i. Dokonali tego za pomocą zabraniu kilku remiksów numerów Husky Rescue oraz paru niewydanych utworów na płycie "Other World: Remixes & Rarities".

Okładka

Pomysł na stworzenie projektu Husky Rescue był wynikiem kilku splotów wydarzeń w życiu Marko Nyberga. Fascynacja filmem (szczególnie twórczością Aki Kaurismaki) podczas studiów na Finnish Sibelius-Academy, praca jako inżynier dźwięku, inspiracje architekturą, dziełami francuskich impresjonistów, kompozycjami współczesnej muzyki klasycznej - to złożyło się ostatecznie (na początku solowo) zajęciem się muzyką na poważnie. Warto dorzucić do tego wielki sentyment tego fińskiego producenta do przyrody. W 2004 roku pojawiła się jego debiutancka płyta "Country Falls". Urzekła ona wysublimowanymi nagraniami - mini filmami prowadzące odbiorcę przez krainę tysiąca jezior w wiosenne i słoneczne dni, które pojawiły się po długiej, mrocznej i srogiej zimie. Marko wpisał się w konstelację brzmień wyrafinowanego popu, skandynawskiej muzyki filmowej i mroźnego leftfieldu. Po tym udanym debiucie, Husky Rescue rozrósł się do pięcioosobowego zespołu w składzie: Reeta-Leena Korhola (wokal), Miika Colliander (gitara), Villee Riippa (syntezatory), Anssi Sopanen (perkusja) oraz Marko Nyberg (produkcja). Na początku tego roku pojawił się drugi album fińskiej ekipy - "Ghost Is Not Real", który okazał sie jeszcze bardziej melancholijny i rozmarzony od "Country Falls".

Trzeci album zespołu Marko nie jest tak jednorodny, jak poprzednie z jednego powodu. Obok utworów, które nie ujrzały do tej pory światła dziennego oraz akustycznych wersji "Sweet Little Kitten", "Gasonline Girl", "New Light Of Tommorow", znalazło się coś specjalnego. Są nimi przeróbki znanych nagrań Husky Rescue, które swoją ilością zdominowały "Other World". Jednak nie będą one jakimiś specjalnymi frykasami i niespodziankami dla tych, którzy śledzą na bieżąco dokonania tej fińskiej ekipy. Przeważająca ich większość znalazły się już na wcześniej wydanych EPkach zespołu w latach 2004-2006. I to dotyczy się zarówno remiksów "New Light Of Tommorow" (downtempowy Bonobo czy quasibreakbeatowy Evil 9) czy "City Lights" (w lounge'owej interpretacji Vectora Lovers'a). W skład nagrań "Other World" znalazła się również edycja "Nightless Night" Finka z Ninja Tune, która składa się na EPkę promującą tenże album. Każdy z tych remiksów zbyt daleko nie wybiega poza klimat fińskiej grupy, co dla jednych wyszło na dobre, a dla drugich wręcz przeciwnie. Nowością wśród przeróbek jest najnowsza, niewydana nigdzie do tej pory, minimalistyczna wersja "Caravan" Serge Santiago. O ile aktualne remiksy zagorzałych fanów tego zespołu zbytnio nie zadowolą, to te wrażenie starają sie naprawić trzy eksklusywne nagrania Husky Rescue: orientalny "Last Dance", eteryczny "Poison" oraz triphopowy "Black Umbrella".

Z albumem "Other World" jest podobnie jak w przypadku "Route De La Slack" duetu Swayzak. Niby większość materiału jest znana, jednakże wśród nich znajdzie się kilka niespodziewanych rodzynków, a płyta sama w sobie jest uzupełnieniem dyskografii zespołu. Pozycja Husky Rescue jest także po części niczym ściąga. Niby pomocna i pożytecznia, jednak za jej pomocą nie da się zgłębić całej fińskiej, etno-filmowo-awangardowo-mocno tajemnicznej otoczki, która jest usadowiona na skrawku historycznej krainy zwanej Kalewalą.

07:50, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 listopada 2007
Ostatni "Fabriclive" w tym roku

Londyńska wytwórnia Fabric przygotowała nie lada atrakcję dla fanów najnowszych prądów muzycznych pochodzących ze stolicy Wielkiej Brytanii. Już w pierwszej połowie grudnia jej nakładem pojawi się pierwsza w historii tej oficyny z Charterhouse Street kompilacja z muzyką dubstep. Za materiał "Fabriclive. 37" odpowiadać będzie duet Caspa & Rusko.

Okładka płyty

Caspa & Rusko to angielski duet producenko-DJski, który działa na tamtejszej scenie dubstep od kilku lat. Zakochali się w muzyce dub, reggae, drum'n'bass i hip hop. Z każdej z nich widzieli elementy i patenty, których wyciągnięcie i połączenie poskutkuje stworzenie czegoś oryginalnego. Chris (aka Rusko) i Gary (aka Caspa) pochodzą z muzykalnych rodzin; pierwszy z bardziej soulowej, drugi - etniczno-folkowej.

Niedoszły koszykarz Caspa a zarazem rodowity londyńczyk założył w 2004 roku wytwórnię Storming Productions nastawioną na wydawanie muzyki z półki breakbeat, grime, garage oraz dubstep. Zasłynął on w ubiegłym roku nagraniem "Rubber Chicken", które stało się dubstepowym hymnem sceny. Na przełomie lat 2006-2007 Gary McCann utworzył jeszcze dwie siostrzane wytwórnie - Dub Police oraz Sub Soldiers. Nakładem tej pierwszej pojawiła się EPka "Snes Dub" - pochodzącego z Leeds Chrisa Mercer'a znanego szerzej jako Rusko. Pierwszą wspólną płytę obecnie 25-letni Caspa i 22-letni Rusko wydali dopiero w tym roku, w maju. Ten angielski duet stał się rozpoznawalny ze swojego mrocznego, pełnego melancholii narkotycznego (często niecodziennego-orientalnego) klimatu przepełnionego rzęsiście warczącym, niszczącym basem.

Caspa & Rusko

29 nagrań umieszczone w prawie 70-minutowym secie - tak będzie wyglądać ostateczna wersja Fabriclive. 37. Prawie połowa nagrań, które znajdą się na tej płycie, są autorstwa Mercer'a i McCanna. Z tego wniosek, iż przeważająca ich ilość będzie pochodziła z dwóch wytwórni Caspy - Dub Police i Sub Soldiers. Nie zabraknie jednak także eksklusywnych numerów w wykonaniu Chrisa i Gary'ego, a także Skream'a i DJa Distance oraz obiecujących producentów ze Szwecji (L-Wiz) oraz USA (Matty G). Sam sami autorzy sie przyznają, ten miks będzie zawierał nagrania, którymi Caspy i Rusko bombardują klubowe parkiety od kilku dobrych miesięcy.

Płyta Fabriclive. 37 pojawi się ostatecznie w Wielkiej Brytanii (i tym samym w całej Europie) 10 grudnia. Natomiast fani muzyki dubstep w Stanach Zjednoczonych będą musieli jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Amerykańską premierę najnowszej kompilacji duetu Caspy & Rusko przewidziano tam dopiero na maj przyszłego roku.

07:53, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 listopada 2007
Wojownicy łamanych przeróbek

Jedni z ostatnich obrońców dobrego imienia i honoru sceny breakbeat - duet Stanton Warriors kończą rok 2007 w bardzo dobrym stylu. A to za sprawą kompilacji najlepszych kilkunastu remiksów, jakie Dominic Butler & Mark Yardley stworzyli w przeciągu ostatnich siedmiu lat. Płyta "Remixes" idealnie pokazuje, w jaki sposób brzmienie breakbeat ewoluowało od początku trzeciego milenium.

Okładka płyty

Ta dwójka Brytyjczyków, pochodząca z magicznego Bristolu, może także uznać zeszły rok za bardzo udany. W kwietniu 2006 roku pojawiła się (po pięciu latach) druga część "Stanton Sessions". I nie była to zwykła edycja, gdyż oprócz miksu spełniała także rolę ... ich najnowszego albumu z dziesięcioma numerami. Natomiast w październiku ubiegłego roku wydano kolejną, trzydziestą część londyńskiej kompilacji Fabriclive. Zresztą nie ma co tutaj ukrywać tego, że Mark i Dominic są rezydentami lokalu mieszczącego się w stolicy Wielkiej Brytanii przy ulicy Charterhouse.

W tym roku Stanton Warriors świętują dziesięciolecie produkcji nagrań i płyt, stąd z tej okazji wydano pozycję "Remixes", czyli zbiór tego, co umieją najlepiej czyli przerabianie cudzych numerów. Z czternastu numerów (nie wliczając bonusu od Dominica i Marka) większość to interpretacje znanych zespołów oraz projektów. Płytę otwiera wielki przebój Stantonów sprzed ponad dwóch lat - elektronowo tłusty remiks "Feel Good Inc." zespołu Gorillaz. Z tego samego okresu pochodzi także przeróbka Marka i Dominica "Rocker" niemieckiego duetu Alter Ego. Trzeba przyznać, że breakbeatowa wersja prezentuje się o niebo lepiej niż ich heski oryginał. A to tylko dzięki wyciśnięciu ostatnich soków z "Rocker" przez tych Brytyjczyjków. Podobnie muzyczne węzły kordyjskie rozwiązali i przerobili na swój sposób w przypadku "We Interrupt This Program" duetu Coburn oraz "She's Not In" Chicken Lips. Szlagierowym nagraniem (obok breakbeatowej wersji "Feel Good Inc.") jest remiks "Dude Descending A Staircase" zespołu Apollo 440. Mimo upływu lat (stworzony w 2003 roku) w dalszym ciągu nakręca swoim hiphopowo-ulicznym klimatem. Mimo upływu lat na proces przemijania uodporniły się również przeróbki nagrań: Fatboy Slima (dyskotekowa wersja "Demons") i Azzido Da Bass (meskalinowy "Dooms Night"). Z house'owego "Reckless Girl" duetu The Beginners Dominic i Mark stworzyli bujającą filmową perełkę, zmieniając na dodatek jej pierwotną nazwę na "Restless Girl". A totalnie muzyczne przemeblowanie Stanton Warriors uczynili w przypadku "Jump And Shout" duetu Basement Jaxx. Połączyli oni łamane jungle'owe przyspieszenie wlewając ją w breakbeatową dynamikę. W przypadku "It Just Won't Do" Tima Deluxa, Stantoni proponują latynoski garage na piątym biegu. Natomiast rok 2002 należał w przypadku Marca i Dominica do remake'u popularnego numeru duetu Layo & Bushwacka "Love Story".

Na koniec warto wspomnieć o najnowszych wytworach Stantonów, czyli tych z rodzaju niewydanych jeszcze oficjalnie, a krążących co najwyżej na whitelabelach. Mowa tutaj o progresywno-melodyjnej wersji "Break Me With You" niejakiego Cosmosa (znanego szerzej jako Tom Middleton) oraz utwardzonej dawką electro "Bring It On" zespołu Goose. Po zawartości "Remixes" widać więć, że styl Dominica i Marca trudno wpisac w proste ramy "nu school breaks", bo to nie dla nich. Najlepiej podsumowuje to niespodzianka - pewien bonus, który umieścili na końcu płyty. Chodzi o electro-techniczny numer "Shake It Up", który wpisuje się w kanon najnowszych produkcji Meat Katie czy Evil Nine, czyli coś co nazywa się teraz "techy breaks".

07:56, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 listopada 2007
Dubowe spięcia w planetarnym pudełku

Drugi album jednej najświeższych odkryć stajni Planet Mu - Irlandczyka Barry'ego Lynn'a przynosi jeszcze więcej niespodzianek aniżeli jego debiutancki "Oneiric". "Glyphic" to mniej połamanych cięć na korzyść większej reprezentacji testamentowego dubu pokazanego w przekroju poprzecznym.

Okładka płyty

Ten mieszkaniec północnoirlandzkiego miasta Lurgan, usytuowane na południowy zachód od Belfastu, zaczął dobijać się do wytwórni Mike'a Paradinasa (znanego szerej jako µ-Ziq) od 2002 roku. Systematycznie wysyłał on do Worcester swoje najnowsze drill'n'bassowe produkcje. Po pewnym czasie Barry zauroczył się brzmieniami brytyjskiego garage'u oraz 2step, których niektóre patenty zaczynał wykorzystywać w swoich nagraniach. W 2005 roku nakładem londyńskiej wytwórni Hotflush pojawiła się jego pierwsza EPka z niszczycielskim dubstepowym nagraniem "Brood". Pod tym bardzo udanym debiucie Lynna, wreszcie otworzyły się przed nim drzwi do wytworni Planet Mu. W 2006 roku nakładem wytwórni Paradinasa pojawił się jego debiutancki album Oneiric. Barry połączył na nim swoje eksperymentatorskie doświadczenia z drill'n'bass'em, zawrotność jungle oraz fundamenty i umiejętności zdobyte przy aranżacjach dubowych. Joe Madden z BBC Collective nazwał ten album "dubstepowymi snami", a Luca Maini z Igloo Magazine uznał Lynna za "kogoś kto miażdzy i rozbija wszelkie granice, które określają dotychczasowe brzmienie grime".

Najnowszy album "Glyphic" to pewnego rodzaju składanka, której częścią wspólną jedenastu (wersja cyfrowa) lub dwunastu (edycja winylowa) elementów jest podążanie śladami jamajskich riddimów. "Rusty Break" brzmi niczym karaibska wersja opowieści o Robinsonie Crusoe, który na stworzonych przez siebie instrumentach gra zabijając tym samym nudę oraz samotnośc na bezludnej wyspie. Na tej płycie znalazło się także miejsce na potencjalnych następców masywnego przeboju Barry'ego z roku 2006, czyli numeru "Brood". Są nimi podstępny "Glyphic" (z uzupełniającą grą saksofonu rodaka Lynna, Davida Baxtera) oraz "Chiral", który brzmi niczym najpiękniejszy koszmar w wydaniu Freddy'iego Kruger'a. Boxcutter nie musi miłosiernie ciąć, by stworzyć numer z nieobliczalnym kopem na wyjściu. Rarytasami w tym dubowym cieście są płomienne i kolorowe "Kaleid" oraz "Fieldtrip", które w swojej stylistyce nawiązują do drill'n'bassowego "Sunshine". "Glyphic" to też kilka garage'owych niespodzianek ("Lunal", "Foxy"), które moim zdaniem odmieniają oblicze tego płyty kierując ją bardziej na klubowo-rozrywkowe tory. Za jedyny mankament drugiego albumu Boxucuttera można (ewentualnie) uznać outsider'owy "Bloscid", który znalazł się na nim ni z gruchy, ni z pietruchy. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że "Gryphic" to kolejny krok ku rozszerzeniu rozumienia londyńskiego brzmienia dubstep uzupełniając je o celtyckie pierwiastki. Barry nie boi się wyjść po za ramy pudełkowej stylistyki pokazując, że istnieje świat po za rave'owym samplami i niskoczęstotliwymi basami.

07:55, marcin.nieweglowski , Pod ucho
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 listopada 2007
Joss dla Złodziejskiej Korporacji

Jedna z europejskich twarzy waszyngtońskiej wytwórni Eighteenth Street Lounge Music, autor nagrania do filmowego zwiastunu "Ocean's 13", francuski jazzowo-funkowy multiinstrumentalista - Chris Joss przymierza się do wydania w pierwszym kwartale przyszłego roku swojego drugiego albumu dla oficyny duetu Thievery Corporation.

Chris Joss

Pochodzący spod francuskiego Bordeaux Chris Joss swoje fascynacje muzyczne czerpał z twórczości liverpoolskich Beatles'ów oraz rodzimych piosenek. Następnie ten asortyment powiększył się o muzykę z wytwórni Ninja Tune, z którą zetknął się w latach 90. w Londynie, gdzie ówcześnie mieszkał i pracował jako inżynier dźwięku oraz gitarzysta dla kilku lokalnych zespołów. Efektem zetknięcią w Wielkiej Brytanii z renesansową falą wykorzystywania muzyki z sprzed pół wieku w nowoczesnej formie, stała sie jego debiutancka płyta ""Music From "The Man With A Suitcase"", która pojawiła się w 1999 roku. To na niej ten Francuz złożył hołd dla twórczości Quincy Jones'a i John'a Barry'ego. Trzy lata później ukazała się (równie dobra co poprzednia) druga płyta długogrająca Jossa Dr. Rhythm. Numery z tego longplaya były także przerabiane przez m.in. Dublex Inc. czy Madrid de los Austrias.

Jednak dopiero po wydaniu trzeciego albumu można mówić o tym, że Chris zaczął być masowo rozpoznawalny na całym świecie. Początkowo "You've Been Spiked" wydał jego publisher - francuska jazzowa wytwórnia Cristal Records. W międzyczasie poszukiwała ona amerykańskiego partnera na dystrybucję płyty Jossa zza oceanem. Egzemplarz "You've Been Spiked" został wysłany m.in. do Eighteenth Street Lounge Music. Rob Garza i Eric Hilton zareagowali pozytywnie na tą płytę, gdyż sami byli pod wrażeniem pierwszego albumu Chrisa. I tak zaczęła się historia tego Francuza z Not z jedną z czołowych wytwórni downtempo prowadzona przez równie znany duet Thievery Corporation. Najpierw płyta "You've Been Spiked" pojawiła się na terenie Stanów Zjednoczonych w 2004 roku na licencji Cristal Records. Natomiast już w ubiegłym roku, po wykupieniu wyłącznych praw na kolejne płyty Jossa, trzeci longplay Chrisa został wydany w winylowej wersji już z logiem wytwórni Garza i Hiltona. O remiksy kilku nagrań z "You've Been Spiked" poproszono holenderskie breakbeatowe trio Kraak & Smaak oraz Alexa Gimeno znanego szerzej jako Ursula 1000. Joss stał się także zapalonym remikserem. Przerobił ścieżkę dźwiękową do filmu dokumentalnego "Inside Deep Throat" oraz nagrania projektu Fisherspooner ("A Kick In The Teeth"), utwór z "Piratów z Karaibów" ("He's A Pirate") i numer "This Town" Franka Sinatry.

Ten autor ponad czterdziestu kompilacji, podkładów muzycznych pod seriale telewizyjne ("Six Feet Under", "Malcolm In The Middle), zwiastuny filmowe ("Accepted", "Ocean's 13", "Ratatouille") oraz twórca nagrań na potrzeby gier wideo, znalazł czas na skomponowanie trzynastu aranżacji na swój czwarty (a drugi dla wytwórni Eighteenth Street Lounge Music) album. Tak jak było w przypadku poprzednich płyt i tym razem Joss nagrał większość dźwięków przy użyciu żywych instrumentów: sitary, fletów, marimby, harfy. Longplay "Teraphonic Overdubs" będzie obfitował w psychodeliczne futurystyczne nagrania w formie retro z wytrwaną porcją zwariowanego funku. Wszystko to będzie tworzyć kalejdoskopiczną wizję dźwiękowej odyseji.

Wedle zapewnień wytwórni Eighteenth Street Lounge Music album "Teraphonic Overdubs" ma pojawić się 12 lutego 2008 roku. Na chwilę obecną pojawiła się na rynku płyta promująca czwarty longplay Chrisa Jossa. Zawiera on jego sześć z trzynastu przygotowanych nagrań. Niestety nie planuje się koncertów tego Francuza z powodu jego chorób zawodowych, których się nabawił: tinnitusa (szumów w uszach) oraz hyperacousii (nadwrażliwości na głośne dźwięki, które powodują okropny ból). Warto dodać, że jednym z najbardziej znanych nagrań Jossa jest Discotheque Dancing.

07:50, marcin.nieweglowski , Świeżynki & rodzynki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7