Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
GusGus bez wytchnienia

Namaszczali się sami jako "Męska trójka techno-gigantów" te chłopaki z Islandii zmienili po raz kolejny wytwórnię na rzecz kolejnego albumu. Ich koncepcja wskazała im drogę do minimalistycznego prekursora, kolońskiej wytwórni Kompakt. I to dla niej trio GusGus zarejestrowało swój szósty studyjny album pt. "24/7". Sam doskonale pamiętam okres, kiedy byli oni bardziej zróżnicowani w swojej stylistyce, eksperymentując na pograniczu downtempo, jazzu i techn (słynny album "Polydistortion"). Jednakże od czasów ich ostatniego albumu "Forever", zaczęli oni przekształcać się w bardizej imprezowy, electro-tech popowy projekt.

okładka albumu - źródło: play.com

Pomimo daty wydania albumu "24/7", która przypada gdzieś na połowę września, miałem możliwość dokładnego zapoznania się z tym ich najnowszym albumie. Składa się on z sześciu kompozycji. Parę z nich długością przypominają mi koncertowe przedsięwzięcia ("Add This Song" - tryskający solidnym tech house'owym fasonem; "On The Job" - romantycznie transująca, maszerowa aranżacja). Co ciekawe i co zaskakuje, ci Islandczycy zaprosili do współtworzenia numeru "Take Me Baby" fińskiego awangardzistę - Jimi Tenora - który przyczynił się do wykształcenia się prężystej formy numeru "Take Me Baby".

A więc podsumowując, jeżeli jesteś skłonny przetrawić GusGus'owe przeistoczenie pomiędzy Depeche Mode, Junior Boys a Underworld, to jest to więcej aniżeli tylko pewne, że polubić ten imprezową, techno-transową mieszankę. Kilka z nich jest dostępnych na  tej ekipy z Islandii. Warto także zwrócić uwagę na wideo, w którym członkowie tego projektu z Reykjaviku wypowiadają się na temat tego nadchodzącego longplaya.

wtorek, 25 sierpnia 2009, marcin.nieweglowski

Polecane wpisy

  • The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble ujarzmia smoki

    Spróbuj sobie wyobrazić mieszankę tajemniczego, psychodelicznego Lustmorda, zwartego, gęstego i ciężkiego brzmienia Massive Attack wraz z mrocznym jazzem promie

  • Przeistoczenie Anti Pop Consortium

    Z prostej linii godni następcy spuścizny Public Enemy czy De La Soul, ta czwórka znakomitych nowojorczyków, którzy po latach znów działają wspólnie od zeszłego

  • Vibert odkrywa przedziwne głosy

    No ładnie. Ten czołowy elektroniczny ekscentryk (z którego poziomem "inności" może równać się tylko sam Aphex Twin) dobija do albumowej trylogii stworzonej na p

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kozak661
2013/04/03 19:55:13
No muszę przyznać ze interesujący artykuł :)
-
Gość: Jan, *.adsl.inetia.pl
2013/07/01 11:35:21
ciekawe ciekawe, nie ma co :)
-
2013/07/17 11:42:42
A może poruszysz temat: sprzedaż złota?
-
Gość: serwis laptopów Poznań, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/08/25 15:27:55
Świetny album nagrali. Pozdrawiam.
-
Gość: Alkoholik, *.icpnet.pl
2013/12/22 22:25:08
Poprzednie projekty jakoś bardziej do mnie trafiały.
-
marysia8888
2014/06/03 15:21:25
Mnie taka muzyka niezbyt interesuje. Poza tym ma działanie podobne do narkotyku!