Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Faze Action zgłębia tajniki energii

Weterani brytyjskiej sceny ciepłego deep house oraz dorodnego disco house - braterski duet Faze Action powraca do swojej producenckiej aktywności z drugiej połowy lat 90. Innymi słowy mówiąc, Robin i Simon Lee przygotowali czwarty w swojej historii album o kosmicznej nazwie "Stratus Energy", który pojawi się już w najbliższy poniedziałek.

okładka albumu

Przez wiele lat projekt Faze Action był związany z house'ową wytwórnią z Londynu Nuphonic. Zresztą dla której stworzyli oni dwa longplay'e (Plans & Designs, Moving Cities) pokazując tym samym, iż disco i disco house równie wspaniale brzmi na żywo. Tak to prawda - bracia Lee byli tylko mózgami tego projektu, który tak naprawdę liczył sześć osób. Istna żywa, niesamowita disco orkiestra. Faze Action miała także w swojej biografii mały epizod z downtempową wytwórnią Bar De Lune, dla której w 2004 roku nagrali nujazzowy album "Broad Soul". Od tamtej pory, projekt Lee i Simona skupił się na wydawaniu EPek oraz rozkręcaniu własnej wytwórni - Faze Action.

Po trzech latach od jej założenia zjawią się oni ze swoim czwartym w historii (trzecim house'owym) albumem. Byłem tym szczęściarzem, któremu udało się usłyszeć całość - jedenaście świeżutkich kompozycji. I muszę im przyznać, że mimo upływu lat ta kolektywna energia dalej w nich kipi. Okrągłe miło musujące basowe dźwięki, lekko podbijająca stopa rytmiczna oraz wirujące w powietrzu klasyczne transowe akordy - oto kwintesencja kosmicznego, odlotowego i wyśmienitego disco house. No i jeszcze te zmysłowe i oszczędne wykorzystane partie wokalne. Piękna zakręcona muzyczna ogłada.

Smaczne i wytrawne dźwięki "Stratus Energy" powodują, iż z przyjemnością słucha się tych porządnie wykonanych aranżacji. Każdy fan klasycznych rytmów "czarnego" house doceni ich ponadczasowość. Poszczególne aranżacje nadają całemu materiałowi odpowiednie rozegranie i gwiezdny fason. Ci to lubią wykwintne house'owe dźwięki The Rurals, Kevina Yosta, Ricka Wade'a czy The Timewritera, szczerze polecam zapoznanie się z tym albumem Faze Action. Możecie to już zrobić dzięki uprzejmości Wordandsound.

piątek, 15 maja 2009, marcin.nieweglowski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: