Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Wyjątkowy odjazd Misiaka

Były gitarzysta zespołu charyzmatycznej Agnieszki Chylińskiej (który założyła po rozpadzie O.N.A.) oraz współpracownik Marka Bilińskiego - Krzysztof Misiak aka K-of-M - od kilku lat sukcesywnie rozwija swoje solowe wizje "hate jazzu" - umownej nazwy swojego, stale zmieniającego stylu, którego składników można szukać w wielu gatunkach muzycznych. Kilka tygodni temu pojawił się z czwartym longplay'em. Na albumie "Wyjątkowo kulturalny weekend" Krzysiek pognał jeszcze bardziej do przodu, jak to miało miejsce na "Wydaje mi się..." - poprzednim krążku.

okładka albumu

Od niego właśnie zacznę, zanim powiem, co jest grane z najnowszym albumem tego gitarzysty, kompozytora i muzyka w jednym. Od krążka Wydaje mi sie..., Misiak projektował kompozycje, które wyraźnie wychodziły po za kanon jazz-rocka, z którym był on głównie utożsamiany. Natomiast jeszcze wcześniejszym albumem - "Zdjęcie z Misiem" - Krzysiek urósł w moich oczach jako gitarowy Kenny Garrett lub lepiej, ściślej - rockowy Kenny Garrett. Oba wymienione przeze mnie longplay'e są dostępne na Last FM (Zdjęcie z Misiem, Wydaje mi się..., niestety paradoksalnie z pełnymi wersjami nie mogą zaznajomić się ludzie z Polski. Wielka szkoda.

Ale przechodząc do sedna - najnowszego krążka Krzyśka - jego nazwa jest w pełni adekwatna do zawartości. Zdjął on z siebie wszelkiego rodzaju konwenanse, jeszcze bardziej sunąc w eklektyzmie do przodu. Stąd trudno mu nie odmówić konsekwencji w działaniu. Wyjątkowo kulturalny weekend idealnie łączy najlepsze właściwości rocka (siła ekspresji), jazzu (improwizacja, nieszablonowość) oraz elektroniki (możliwości w budowaniu nowych, w pełni funkcjonalnych hybryd). Kontynuacja drogi obranej "Wydaje mi się..." jest słyszalna z każdej odległości. Nie ma tutaj miejsca na jakąkolwiek powtarzalność. Ową moc czuć w tytułowym "Kulturalny Weekend", techno-jazz-rockowa na całego, której trudno zarzucić jakąkolwiek przesłanki bycia karykaturą.

Ale Misiak nie istnieje jedynie w takiej konfiguracji, co co rusz pokazuje na tym albumie. Nagrania "Grypa 2000" i "Ani Be, ani Ce" wykluły się na bazie smooth jazzu, downtempo'wego napięcia oraz niepokornych szarpnięć Misiaka. A ogólnie longplay "Wyjątkowo kulturalny weekend" najlepiej podsumowuje ostatnie nagranie. Zostałem mile zaskoczony tym, iż w "Wiosenne Porządki" prowadzące elementy rocka i hard rocka mogą tak dobrze współgrać z lekko (nie reakcyjnie i radykalnie) cyfrową pięścią, podkładem nadającym pewien początek i koniec kompozycji. Ale u tego gitarzysty to nic nowego, bo podobne rzeczy można było usłyszeć na jego poprzednim longplay'u - "Wydaje mi się...". I podobnie jak ona, "Wyjątkowo kulturalny weekend" nie jest pozbawiona wad, wynikające z zbyt dużej głośności i skomasowania dźwięków.

Ale nie mają one dużego pola rażenia. Można je potraktować jako po prostu wyniki uboczne, ekscesy.  Oczywiście na sukces tego krążka nie składa się tylko gra Misiaka, ale także paru innych osób. Które przyczyniły się do tego, że ten album gdzie ma być lekki i żywiołowy tam jest, a gdzie skoczny i energiczny - tam także jest. Jeżeli szukacie totalnie wykręcanej technologią jazz-rockowej fuzji, to nie mogliście lepiej trafić.

wtorek, 14 kwietnia 2009, marcin.nieweglowski

Polecane wpisy

  • The American Dollars zgodnie z nurtem

    Nie brakuje w dzisiejszych czasach tabunu zespołów, które starają się być tudzież udawać następcami Mogwai czy Godspeed You! Black Emperor. Jednakże tylko garst

  • Quantic z barbarzyńską mieszanką

    Muzycznie globalnie wędrownik, który wyszukuje wszelkich odznak zapomnianych lub też nieodkrytych rytmów, Will Holland wraz z (po części) nową ekipą nagrał swój

  • Hannu w głębi ogrodu

    Od czasu do czasu akcentuje to, że Finlandia, mimo kilku milionowej ludności, ma niespotykanie wielu utalentowanych muzyków tudzież producentów, o których zawsz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: czaszka, *.chello.pl
2009/04/21 14:37:25
fakt, gitara zapierdziela jak Audi A6 pod ktorego misiak jest wplywem :)