Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Znane wymiary Tenor'a

Nie jest on ani pretensjonalny, ani żaden koniunkturalista-kameleon, choć wielu by chciało, aby tak było i tyle. Dla mnie to niedościgniony artysta, człowiek - orkiestra. I mówie to pomimo tego, że "4th Dimension" nie jest jakąś rewolucją, ani kolejnym przekroczonym Rubikonem, ale i tak czas z nią spędzony nie jest czasem zmarnowanym, w ogóle. Dziwaczna, pełna afro-funku zabawa z Suomo.

okładka albumu - źródło: merlin.pl

Do osoby Fina Lassi Lehto zawsze podchodziłem w dwojaki sposób. Czysto emocjonalno, a to ze względu na fakt, iż nagrał on z orkiestrą łódzkiego Teatru Wielkiego przepiękny album "Out of Nowhere", niezwykła filmowa, meandryczna układanka. Do jednego z nagrań tej płyty został nakręcony teledysk, który niestety nie mogłem znaleźć. Jeżeli ktoś z was by go znalazł, byłbym wdzięczny do niego w waszym komentarzu. Natomiast moje drugie podejście do Tenor'a jest związane z jego ewolucją w formie otwartości w byciu po prostu sobą. Od hałaśliwego techno-pop Take My Baby, przez wpadający w ucho tech house The Year Of The Apocalypse, jazz-rockowy jazgot house'owej demolki Total Devastation po nujazzowe kokietowanie Let The Music.

A że drugim imieniem Jimi'ego jest "wyzwanie", stąd też nie zdziwiło mnie w ogóle to, iż w 2007 roku Jimi rozpoczął on nowy etap - współpracę z afrykańskim muzykami z zespołu Kabu Kabu. Koniec końców - album "Joystone", z którego pochodzi soulowe uwielbienie utworu Sunrise. Dwa lata po tym krążku Tenor i jego afrykańskie dynamity z Berlina ponownie spotkali się wykreowali świat w nowym wymiarze ... w 4th Dimension. O ile poprzednim razem było to dryfowanie i zapoznawanie się z powierzchnią afrobeaty, to tym razem Jimi wszedł do środka muzycznego kręgu Czarnego Lądu. I to na swój sposób.

Porywczy i nieokrzesany charakter tego Fina (jego nagłe skoki z elektrycznym pianinem) zderzył się z afro funkiem w "Highter Styx". Brzmi to co najmniej, metafizycznie, nieziemsko. A słyszeliście kiedyś afrykański broken beat? Ja nigdy, ale Jimi już przetarł ten szlak tworząc turbojamowy. hiperaktywny "Mystery Spot". Jeżeli was ten numer nie obudzi, to jesteście strasznymi ponurakami :ppp. Zapewne tak przy nim Fela Kuti i Sun Ra tańczyli by w zaświatach na wieść o tym, że Afryka wyszła wreszcie z biedy.

I jeszcze jeszcze więcej rzeczy, o których mógłbym pisać w kontekście "4th Dimension". Że podstępne, jazz-rockowe tornado "Mogadishu Ave" wzięło swoją nazwę od miejsca w Helsinkach, gdzie mieszka wielu Somalijczyków i Somalijek. Po raz drugi współpraca fińsko-afrykańska dała obfite i soczyste owoce. Nie jest to jednak nic nowatorskiego, bo muzyka afrykańska jest "odkrywana" od ładnych kilkudziesięciu lat.

Nie znaczy to, że Tenor nagrał coś wtórnego. To po prostu muzyka stworzona przez człowieka z kraju, gdzie słowo "bieda" i "upokorzenie" nie było wymieniane tak często i gęsto, jak w historii Afryki. Wraz ze swoją unikalnością charakterystyczną dla pozostałych muzycznych towarów eksportowych Finlandii (Nuspirit Helsinki, The Stance Brothers wraz z wytwórnią Ricky-Tick Records, Sasse, Pan, Sonic, Brothomstates, Jori Hulkkonen, Vladislav Delay, Op:l Bastards). Oby po modzie na electro nie przyszła moda na afrobeat.

piątek, 13 marca 2009, marcin.nieweglowski

Polecane wpisy

  • The American Dollars zgodnie z nurtem

    Nie brakuje w dzisiejszych czasach tabunu zespołów, które starają się być tudzież udawać następcami Mogwai czy Godspeed You! Black Emperor. Jednakże tylko garst

  • Quantic z barbarzyńską mieszanką

    Muzycznie globalnie wędrownik, który wyszukuje wszelkich odznak zapomnianych lub też nieodkrytych rytmów, Will Holland wraz z (po części) nową ekipą nagrał swój

  • Hannu w głębi ogrodu

    Od czasu do czasu akcentuje to, że Finlandia, mimo kilku milionowej ludności, ma niespotykanie wielu utalentowanych muzyków tudzież producentów, o których zawsz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: