Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Muzyczne voodoo od Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou

Dorobek muzycznej ikony we współczesnej historii Czarnego Lądu - ekipy Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou, zostanie niedługo przedstawiony w formie kompilacji "The Vodoun Effect". Jeżeli jesteście fanami afrobeatu, to te wydawnictwo musi obowiązkowo znaleźć się w Waszej domowej audiotece.

okładka albumu

Jak zapewne wielu z Was domyśla się, współczesna, postkolonialna historia Afryki jest bez wątpienia związana z jej dorobkiem kulturalnym, a w szczególności muzycznym. Pierwszy raz świat szerzej usłyszał soniczną moc Czarnego Lądu dzięki dokonaniom: Fela Kuti, Tony'ego Allen'a oraz Manu Dibango. Ale była także masa artystów i zespołów, które nie zrobiły aż tak oszałamiającej, międzynarodowej kariery. Często nie wyszli oni poza obręb własnego miasta/ państwa, a mimo tego, są kluczowymi elementami afrykańskiego skarbu. Jednymi z nich jest ekipa Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou. Powstała w drugiej połowie lat 60. w Kotonu (stolicy niegdyś francuskojęzycznego Beninu) formacja została okrzyknięta "najlepiej zachowanym sekretem Zachodniej Afryki". Mając na swoim koncie ponad pięćdziesiąt albumów oraz setki EPek, zespół Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou przyczynił się do rozpowszechnienia tradycyjnych brzmień sato (energiczny rytm wykorzystujący ogromną, pionową - prawie dwumetrową perkusję) oraz nieco nowocześniejszych sakpata (szamańskie takty dedykowane bóstwom chroniącym ludzi przez ospą), które posiłkowały się elementami soul'u, funk'a oraz psychodelicznego rock'a.

zespół z Kotonu - źródło: voodoofunk.blogspot.com

Jeden z zagorzałych fanów afrykańskich nurtów - Samy Ben Redjeb (manager brytyjskiej niemieciej wytwórni Analog Africa), odbył kilka podróży do serca Beninu w poszukiwaniu kompozycji Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou. Efektem tych historycznych wojaży okazał się zbiór pół tysiąca utworów tego legendarnego kolektywu, który zresztą działa do dnia dzisiejszego. Owe pięćset nagrań dotyczy jedynie trzynastu lat działalności tego zespołu przypadający na okres 1970-1983. W związku z tak obfitymi rezultatami, Samy postanowił stworzyć dwa woluminy. Pierwszy z nich będzie nazywał się "The Vodoun Effect" i bedzie dotyczył lat 1972-1975. I zapowiada sięna najbardziej łakomy kąsek dla poszukiwaczy rarytasowych brzmień Czarnego Lądu. Z tego z tego względu, iż będzie fizycznym dowodem na to, że w tamtych czasach istniały w Afryce ... lokalne wytwórnie. Tak tak - to nieżart. Okazuje się, iż w Kotonu oraz Porto Novo działały małe, wręcz chałupnicze oficyny wydawnicze. Właściciele tych wytwórni musieli być wielkimi entuzjastami i pasjonatami muzyki, aby przy bardzo ograniczonym budżecie móc je rozwijać. W ich historii nie brakuje także polskiego akcentu :-). Okazuje się, iż większość utworów było rejestrowanych przy użyciu szwajcarskiego magnetofonu Nagra. A jego nazwa wywodzi się od polskiego słowa "nagrać", ponieważ autor tego urządzenia był z pochodzenia Polakiem. Same sesje nagraniowe powstawały często w prywatnych domach. Przeważająca większość utworów z kompilacji "The Vodoun Effect" nigdy nie rozeszła się dalej aniżeli poza granice Beninu. Nie dotyczy to tylko jednego nagrania "Mawa Mon Nou Mio". Choć i tak żadne z nich nie rozeszło się w większym nakładzie aniżeli pięciuset egzemplarzy. Te czternaście utworów ekipy Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou pokazuje, jaką miarą charakteryzuje się miłość Afrykańczyków do muzyki. W tym także jej spirytualny wymiar, ponieważ ważną rolę odgrywają wierzenia voodoo. Ale nie te pokazywane często w mainstreamowych mediach jako niebezpieczne i złowrogie. Bo tak naprawdę voodoo to rytmiczna i śpiewna konwersacja człowieka z danym bóstwem, czyli po prostu muzyka; i to taka otwarta na wpływy kontynentalne jak i pozakontynentalne (Kuba, USA, Ameryka Łacińska). Oprócz nagrań, do składanki "The Vodoun Effect" zostanie dołączona kilkudziesięciostronnicowa książeczka zawierającą rzadkie zdjęcia zespołu, okładki ich płyt oraz wiele, więcej na temat fundamentów muzycznej historii Afryki w rytmach funku i sato. Dotyczy to zarówno wersji winylowej jak i kompaktowej.

Kompilacja od tygodnia (od 3 listopada) jest dostępna na terytorium Wielkiej Brytanii. Światowa premiera "The Vodoun Effect" została ustalona na 21 listopada. Z fragmentami tych kilkunastu kompozycji możecie zapoznać się na łamach bloga wytwórni Analog Africa. Pełne wersje czterech z nich (w tym dwóch przebojów Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou: "Kourougninda Wendé" i "Se Tche We Djo Mon") można przesłuchać na Myspace tej brytyjskiej niemieckiej oficyny. A sam polecam jeszcze dwie rzeczy związane z tym zespołem: klip do nagrania "Gbeti Madjro" oraz zwiastun filmu "Take Me Away Fast" opowiadający o muzyce afrykańskiej - nie zabraknie akcentu z Kotonu.

Aha i jeszcze jedno. Wspomniałem, że pojawią się dwa woluminy z twórczością Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou. Z tego co dowiedziałem się, to druga składanka będzie dotyczyła kompozycji tego zespołu stworzonych na potrzeby wytwórni Albarika Store.

poniedziałek, 10 listopada 2008, marcin.nieweglowski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/08/05 11:45:48
Spoko, spoko, tyle że Analog Africa to wytwórnia niemiecka, a nie brytyjska :)
Poza tym wpis pełen zapału, ok.
-
2009/08/12 19:19:07
Conradino23, czesc i dziekuje za sprostowanie pochodzenia wytworni. W sumie to nie wiem czemu myslalem, ze to jest brytyjska wytwornia ... Zaraz zmienie gdzie potrzeba :).