Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Domowa małpka od Natu

Obiecałem sobie jakiś czas temu, że jak druga z sióstr z zespołu Sistars - Natalia wyda swój debiutancki album, to pospiesznie się nim zajmę. I oto dotrzymałem słowa w stosunku do siebie samego. Jeżeli ktoś spodziewał się kontynuowania progresywności rodzimej muzyki miejskiej przez Natu, to album "Maupka Comes Home" tylko stwierdza jedno.Nie musimy oglądać się na wysokiej klasy zachodni sound, bo mamy już go w Polsce.

okładka albumu

Twórczość Sistars zawsze należała do grona moich słabostek z rodzimego poletka. Postawili oni polskie, miejskie brzmienie na takim poziomie, jak zrobił (opisywany wczoraj przeze mnie) duet Modfunk z house'm. A numer Inspirations to jedna z najlepszych nagrań, jakie mogłem usłyszeć w swoim życiu. Po prostu złota gwiazdka spadła do Polandu i zasiała nieco akustycznego dobra. A że Sistars rozpadło się, to nie odebrałem tego, jak skaranie boskie. Cóż za każdym projektem stoją ludzie, a więc ich wola i potrzeby. Miałem nadzieję, że obie panie nie zmarnują swojego niezwykłego potencjału, nieobserwowanego w Polsce od dłuższego czasu, i pójdą własnymi ścieżkami. I tak się właściwie stało. Niestety krążek Pinnaweli (Pauliny Przybysz) umknął mojej uwadzę. Ale cóż - to nic nowego. Niezależne wytwórnie (także zachodnie) mają poważne problemy (braki) ze swoim Public Relations. Nie chcę o tym dłużej pisać - zajmę się tym niedługo na blogu. I o to po Pinnaweli przyszedł czas na jej kochaną siostrzyczkę - Natalię.

Jej ostatni pobyt w wielokulturowym Londynie miał bezpośredni wpływ na to, co ostatecznie wyszło. Solowy album, o którym Natalia marzyła właśnie od czasów swojego edukacyjnego pobytu w Wielkiej Brytanii; gdzie w sercu tego Królestwa zetknęła się interesującą mieszkanką na każdym możliwym poziomie. Wiedziała ona "co" chce uzewnętrznić, ale nie wiedziała "jak". I tak pojawił się producencki magik - głowa projektu Niewinni Czarodzieje - Envee. To on zadbał oto, by (jak to Natalia wyraziła na swoim Myspace) "żeby taki las czy ocean ktoś mi stworzył". Z tej wokalno-aranżacyjnej synergii musiało wyjść coś nietuzinkowego. Nie miałem żadnych wątpliwości co do solidnych fundamentów obu segmentów. I dlatego longplay Maupka Comes Home to krążek, na który polska scena muzyki miejskiej czekała wiele lat. Wielu ludziom może nie podobać się charakter wokalizy Natalii, że jest zbyt smętny i smogowy oraz monotonny. Patrząc na to z takiej perspektywy można by przyjąć, że większość soulowych płyt jest do kosza, ponieważ jest zbyt osobista i intymna. W tym też te autorstwa Lauryn Hill i Erykah Badu, na które to wokalistki wiele osób powołuje się porównując album Natu. Ostro zalatuje hipokryzją lub nieznajomością tematyki. A przecież Natalia idealnie wpasowuje się w rytmiczny schemat Envee'go. A w jego zdolności tym bardziej nie wątpię, bo mam w pamięci fenomenalne EPki Innocent Sorcerers dla Fluid Ounce. Oboje są sobą i nie starają się dopasowywać do wyświechtanych schematów. Album "Maupka Comes Home" nie jest więc zdominowany przez neo soul. Choć mocno wyróżnia się basujący środek krystalicznego "Monkey". Envee doprowadził do stylistycznych hybryd, jak: "Motion Picture" (gdzie surowa perkusja jest łagodnie przebijana przez glitchowo-minimalistyczny szum) oraz New (rozmarzone reggae muska po ciele soulowy wiaterek). Mówi się, że nowe oblice Natu jest pozbawione przebojowości. Jeżeli w pulsującym "Blue Notebook" czy poskakującym "All I've Got" (notabene dwa pierwsze numery stworzone przez Envee i Natalię) jest tego deficyt, to ja jestem księdzem. Choć z drugiej strony Lion Girl (koń pociągowy płyty) jest dla mnie zbyt rozklekotany - nietypowy.

Każde z tych kilkunastu nagrań płyty "Maupka Comes Home" wyróżnia się na swój sposób. Na swój sposób zwraca na siebie uwagę podprogowo krzycząc "to ja, to ja!". Wyważenie treści to także mocna strona tego albumu. Jest on rytmiczny, ale bez zbytniego przesadzania z bounce'm. Jej szeroki horyzont nie idzie (na szczęście) w stronę nijakości i braku wyrazistości. Muzyka Natu i Envee nie jest prostym i szybkim brzmieniem modnego oraz kawiarnianego lounge'u. W ich muzyce jest zbyt dużo zawartych wysokich wartości, by móc je zrównywać z byciem "zapychacza" dźwiękowej scenerii przy kosztowaniu filiżanki pierwszej lepszej kawy. No i na koniec. Czy ktoś mówiąc takie słowa: "Teraz jesteśmy osobno. Każdy z nas ma swoje plany i projekty. Zakładam że kosmos jest przyjazny a prawa natury sprawiedliwe. Tylko wtedy muzyka i sztuka na ziemi mają sens. Czekam na zrozumienie. Wiem że codziennie zjadam na śniadanie kolejną jego porcję" - nie zasługuje na uznanie za dojrzałość, głębie, intelekt i mądrość? Moim zdaniem tak. Taka samo jest z muzyką longplay'a "Maupka Comes Home". A sugestia jakoby brak polskich tekstów był jakimś dyshonorem - na takie "przyczepianie się" po prostu ostentacyjnie ziewam. Mój dom jest szeroko otwarty na małpkę Natalii i Envee'go. Także na następne.

niedziela, 16 listopada 2008, marcin.nieweglowski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: fisza, dhg116.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/16 16:50:50
słyszałeś Innocent Sorcerers remix "Inspirations"?
-
2008/11/16 17:20:03
Fisza, ano :-] bardzo broken beatowy :-] fajnie Envee wykorzystal najlepsze linie oryginalu :]