Niekonwencjonalna elektronika, niezależny hip hop, awangardowy rock, muzyka klasyczna i filmowa oraz jazzowe nurty w jednym miejscu





View Marcin Nieweglowski's profile on LinkedIn

Zobacz mnie na GoldenLine

Popieram Kodeks Blogerów

LINKUJMY! - akcja hipertextowa

Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes


Blog > Komentarze do wpisu
Mercury pod znakiem eksperymentów

Wczoraj kapituła przyznająca brytyjskie nagrody "Nationwide Mercury Prize" ogłosiła listę albumów, które są nominowane w tym roku. I tutaj miła niespodzianka – pojawiło się kilka płyt o stricte awangardowym rodowodzie.

skrawki okładek pięciu subiektywnie najmocniejszych płyt

Jeszcze chyba nigdy w historii tych muzycznych nagród nie było tylu reprezentatów nowych brzmień, których dorobek (czytaj – ostatni album) został doceniony przez to szacowne grono. No może oprócz roku 1995, kiedy to między sobą rywalizowali Tricky, Leftfield oraz Portishead. Choć nie skończyło na tym precedensie. Tak naprawdę powtórzył się ten incydent jeszcze kilka razy. W 1997 roku stanęli ze sobą we szranki Roni Size, The Chemical Brothers, Radiohead, Primal Scream oraz The Prodigy. Podobnie mocny i ekscytujący pojedynek można było zauważyć w kolejnej odsłonie. Wtedy to konkurencja była równie zacięta. W 1998 roku między sobą konkurowali: Propellerheads, 4 Hero, Massive Attack i Asian Dub Foundation. Aż trudno było zdecydować się, na którego faworyta należy postawić. Po tym wydarzeniu było nastąpiło długie długie nic, aż do tegorocznej edycji.

Wreszcie po wielu latach gitarowo-rapowej dominacji tegoroczna odsłona "Nationwide Mercury Prize" zapowiada się jako resenans zróżnicowanego brzmienia. Na dwanaście nominowanych albumów aż trzy, a tak naprawdę – pięć, to krążki z gatunku szeroko pojętych nowych brzmień. Na czoło tego zestawienia wysuwa się weteran nominacji, czyli zespół Radiohead. Ekipa Thom'a Yorke'a została wywołana po raz czwarty – za siódmy w historii album In Rainbows. Zobaczymy, czy tym razem im się poszczęści. Jedno jest pewne – nie ominie się bez nutki kontrowersji.

Idąc głębiej ku andegrandu i anonimowości, warto powiedzieć kilka słów o nominacji, która jest dla wielu ogromnym zaskoczeniem. Mowa o krążku Untrue dubstepowego producent'a Burial'a. Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Stąd też, podobnie jak Chorwacja podczas Euro 2008, drugi longplay Buriala będzie czarnym koniem podczas tegorocznej galii "Nationwide Mercury Prize". Nie mniej ciekawie wygląda umieszczenie na liście duetu Neon Neon. Zainteresowanie ich twórczością jest związane z debiutanckim albumem. Wydany nakładem Lex Records (glitch-hopowy departament Warp'a) "Stainless Style" imponuje synthpopową, arystokratyczną dystynkcją otwartą na eksperymentalny skok w bok z brudnym brzmieniem hip hopu. Z pięciu wywołanych, pozostały jeszcze dwie, za którymi stoją panie. W sumie to damy z dwóch naprawdę różnych światów. Z jednej strony hiphopowa artystka (producentka, wokalistka, MC i raperka w jednym) z Londynu Estelle, która bardzo ciekawie i szeroko podchodzi do muzyki czarnej. Jury "Nationwide Mercury Prize" zafrapował jej drugi album "Shine" (z nakręconym teledyskiem do kompozycji "Wait A Minute"). Ostatnia, choć nie najmniej znacząca, w tym alternatywnym zestawieniu jest jazzowa piosenkarka Adele. Jest ona nawet porównywana do Amy Winehouse. A to tym bardziej nie dziwi, czemu "19" – debiutancki album Adele pojawił się w gronie nominowanych albumów AD 2008.

Jeżeli któryś z brytyjskich bukmacherów otworzy zakłady na to, który z dwunastu longplayów zwycięży podczas tegorocznej galii "Nationwide Mercury Prize", to za wiele nie ryzykuje ani nie straci. Brak wykrystalizowania się jednego potencjalnego kandydata buduje niepewność. Możliwość pomyłki jest ogromna, a współczynnik wygranej – bardzo mały. Choć trzeba przyznać, że samo dostanie się do tej finałowej piętnastki to wielkie wydarzenie dla każdego muzyka. A trzeba dodać, że były one wyselekcjonowane spośród dwustu czterdziestu wcześniej zarekomendowanych płyt. Pozostało więc trzymać kciuki i utrzymać się w takiej pozie do 9 września. Tego dnia wszystko się okaże, kto wyjdzie z nagrodą, a kto nie.

od lewej: Dizze Rascal (zdobywca nagrody w 2003 roku) oraz Bat For Lashes (piosenkarka nominowana w 2007 roku)

Nationwide Mercury Prize to nagrody przyznawane od kilkudziesięciu lat (w zeszłym roku stuknęło ćwierćwiecze) dla niezależnego, brytyjskiego i irlandzkiego przemysłu muzycznego. Stały się one alternatywą w stosunku do mainstreamowych, popowych odsłon BRIT Awards. I trudno im zarzucić bycia branżową wydmuszką. Od początku istnienia Mercury Prize (od 2004 roku pod nazwą „Nationwide Mercury Prize”) ich pomysłodawcy stawiali na niezależne brzmienie: rockowe, hiphopowe, elektroniczne, jazzowe czy też folkowe. Świadczy o tym chociażby pierwsza edycja – wygrana szkockich awangardzistów z Primal Scream za album "Screamadelica". Zreszta sam zespół pozytywnie zapisze się w przyszłości na kartach historii muzyki elektronicznej i rockowej. Pierwsze koty za płoty "Mercury Prize" były w pełni udane. I jeszcze lepiej było podczas kolejnych gal. W przeciągu istnienia tego muzycznego przedsiewzięcia wręczono nagrody: house'owej formacji M People (w 1994 roku – album "Elegant Slumming"), Portishead w 1995 roku – album "Dummy"), drum'n'bass'owej formacji Roni'ego Size'a (w 1997 roku – album "New Forms") oraz przedstawicielowi brzmienia world music – Talvin'owi Singh (w 1999 roku – album "Ok"). Niestety ostatnimi czasy do ducha "Mercury Prize" wdarła się przewidywalność i rutyna. A to za sprawą królowania hiphopowo-rockowych artystów (Ms. Dynamite, Dizzee Rascal, Franz Ferdinand, Arctic Monkeys, Klaxons).

środa, 23 lipca 2008, marcin.nieweglowski

Polecane wpisy

  • Arnalds ćwierka w internecie

    Z fenomenu mikrobloggingowego szaleństwa Twittera korzystają nie tylko gwiazdy pop oraz duże ryby niezależnej sceny muzycznej. Podobnie jak to jest ostatnio w p

  • J Dilla, Eliot Lipp i ich darmowe rarytasy

    Znalazłem dzisiaj nieco czasu, by za pomocą niezastąpionego Google Reader'a przeglądnąć zaległe RSS'y. Z tej puli kilkuset zebrałem kilka rodzynków związanych z

  • Do fanów nurtu Polish Jazz

    Postanowiłem o tym napisać na swoim blogu, bo gra jest naprawdę warta świeczki. Kilka godzin temu odbyłem krótką rozmowę z przedstawicielem jednej z niemieckich

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: